Pod żadnym pozorem

Lyrics
[Przedrefren: Wigor] Pod żadnym pozorem... [Refren: Wigor] Wbrew pozorom, wbrew narzucanym rygorom Póki płynie w nas krew, swoją treść będziemy nieść Nawet jeśli ktoś nie może tego znieść [Zwrotka 1: Łyskacz] Nie wiem, jaki musiałby być powód Żebym przestał ufać Bogu, moim przyjaciołom i rodzinie Lepiej pod żadnym pozorem Nie pozwolę, żeby kiedyś pustość miało dla nich moje imię Prędzej zginę, niż wyrzeknę się wartości, w które wierzę, zmarnowanych lat Jak i pięknych wspomnień nikt mi nie zabierze Fakt, jaki jest każdy wie, wszystko to ukształtowało mnie Wyrzeźbiło na mym ciele znaki mego losu Już nie zmieni byle jaki czyn, byle jaki skurwysyn Żaden pieniądz... Chuj z nim, będę żył wierząc Że siła w naszych więzach, które sami upletliśmy Przecież to nie po to na ten świat przyszliśmy Czy inaczej myślisz? Po co żyjesz, tylko i wyłącznie dla korzyści Czy dla marzeń, które kiedyś chciałbyś ziścić? Przecież to nie wyścig, tylko droga Którą konsekwentnie zmierzam Na spotkanie mego Boga [Przedrefren: Wigor] Pod żadnym pozorem... [Refren: Wigor] Wbrew pozorom, wbrew narzucanym rygorom Póki płynie w nas krew, swoją treść będziemy nieść Nawet jeśli ktoś nie może tego znieść [Zwrotka 2: Wigor] Pod żadnym pozorem nie ugniemy się pod naporem Tego biznesu, jego splendorem bez stresów Mamy w sobie pokorę bez wyższości manii Woda sodowa nie uderza nam do bani Z pewnością na siebie zdani, obdarowujemy zaufaniem Tych, których życie dobrało tak starannie Mogą się gonić podszywacze, myślałeś, że to pewniak Nigdy wcześniej byś nie pomyślał ziom, a jednak Bo ludzie to są takie istoty, że jak tylko Pojawi się trochę floty, w głowach może się poprzewracać Wokół jednego wtedy wszystko zaczyna się obracać Do jednego sprowadzać Pod żadnym pozorem życia nie będę sobie zagracać Ja i mój skład pracujemy nad tym, aby zobrazować świat Bynajmniej przez pryzmat fortun Nie gardzimy pieniądzem, to nasze wspólne konsorcjum Bez rozpierdalania ich na lewo i prawo W dzisiejszych czasach to inwestycja jest podstawą Fundamentem twojej przyszłości Patrzysz w nią, czy może wciąż nie masz tej skłonności? Ważne, by zachować umiar w tym bezmiarze Ja się odważę mieć dla pieniędzy szacunek Nie jak jakiś głupek od palenia stuzłotówek Co nie cofnie się przed niczym, byleby mieć w szmatławcu nagłówek jak Klan Ja na to sram – tyle powiem wam Chcą dissów, ta? To je dla nich dzisiaj mam Żądni sensacji, mistrzowie profanacji To kółko wzajemnej pierdolonej adoracji (Ciach) [Refren: Wigor] Wbrew pozorom, wbrew narzucanym rygorom Póki płynie w nas krew, swoją treść będziemy nieść Nawet jeśli ktoś nie może tego znieść
Rate this song
0/5.0 - 0 Ratings
Loading comments...
Credits
- Writers
- Łyskacz
- Wigor