Wszystkie piłki podkręcone

Album cover art for "Wszystkie piłki podkręcone" by Parzel

Parzel - Rap, Polski Rap

Wszystkie piłki podkręcone

0 Plays

Duration: 3:51

View ArtistView Album

Lyrics

Language:

[Zwrotka 1: Parzel] Dzień wcześniej dzwonili, chcieli 35 geta Wszystko dobrze będzie, chłopaki wezmą więcej Pół godziny później wyszedł, zagłębić się w osiedle Temat w gaciach, nie pierwszy raz dobrze będzie Poszedł tu i tam, zaczerpnąć informacji Toyota Yaris krążyła już numer rejestracji Idzie przez schodowe klatki, wszystko zgodnie z planem Nadchodzi czas ustawki, tu czas by robić szmalec Czeka minut parę, lekko zdenerwowany Wtem hamuje samochód, tuż za jego plecami Stać, policja, wyszło trzech zamaskowanych w dłoniach z kastetami To jedyna rzecz, którą mógł puki co ustalić Bo poszło ciosów parę, Jego usta pękają On wie że to wcale nie jest ten dobry scenariusz Skuty kajdankami trafia pod tylne siedzenie Z workiem na głowie, w środku było ich czterech Ty kurwo frajerze, wiemy że masz hajs w domu Będziesz zaraz dzwonił do taty i prosił by ci pomógł On na to, że bardzo dobrze rozpoznaje jego głos Wie gdzie ten typ mieszka, całkiem niedaleko stąd Dostał kopniaka w głowę, i usłyszał "stul pysk" Z zewnątrz czterech pasażerów, jakby nigdy nic Jedzie, piętnaście minut później, samochód stanął Wyciągnęli go za szyję i uderzyli czymś w kolano Zaciągnęli w ciemnie miejsce, posadzili na krześle Nie mam żadnych pieniędzy, jesteście w wielkim błędzie Dzwoń! Poczuł silny cios na żebrach kijem Dzwoń, Przestańcie kurwa debile Zabijecie mnie! Wiemy, że masz te pieniądze I wiemy że twój stary to wie i chcemy te tysiące Masz godzinę by się nad tym porządnie zastanowić Wyszli zostawili go tylko z jednym młodym I on wiedział, że to jest ich błąd który wykorzysta Odczekał trochę czasu i dobrze wszystko przemyślał Z zaskoczenia wstał i jebnął młodemu z bańki Padł. On zdjął worek zobaczył, że jest na działkach Zaczął biec ku wyjściu jak najszybciej mógł Jak nigdy w życiu z całej siły, aż zabrakło mu tchu W szoku skuty kajdankami wbiega na ulicę I co? Zatrzymuje z dwoma psami białą Yariskę Rejestracja się zgadza, więc ich prosi o pomoc Że jest ofiarą porwania, i mówi że im spierdolił Jedziemy na komendę wyjaśniać tą sprawę A czy historia jest taka jak mówisz to się okaże Jeszcze pytanie, czy jakieś narkotyki przy sobie masz? Pomyślał: Kurwa, w gaciach 35 gram... [Zwrotka 2: Parzel] Wszystko co za szybą, jakby na dalszym planie Ulice przesuwają się, bloki, jakiś przystanek Patrzy na ludzi, gdzieś idących, zapracowanych Zestresowanych by te życie, kapnąć naprzód dalej Podjechali, otworzyli trzymetrową czarną bramę Na ścianach oczy kamer, opuszczają blokadę Wjeżdżają wolno na Bienadę, zna ten komisariat Ma coraz miej czasu, wie, że musi się ogarniać Schodami na górę, tam zaczepił ich piesi i mówi: Zaraz, zaraz, przecież ja wiem kim on jest To ten 18latek latający z tematem Jak coś znajdziemy przy tobie, bankowo masz już wjazd na chatę Więc czeka z nimi, wkręca im, że będzie rzygać Bo bili go po głowie i dusili cienką linką I lepiej by było, gdyby zrobił to do kibla Nie będzie sprzątania to zajmie 2 minuty tylko Poszedł z jednym psem, który jak pies czeka pod drzwiami Młody usiadł na kiblu i przełożył sobie kajdanki Wyciągnął towar z gaci, wrzucił i spuścił wodę Pies się zczaił, wszedł i uderzył go w wątrobę Przesłuchanie, tam skakanie po nim ciosy w głowę Przyduszanie, butem, stołkiem i darcie mordy Wkurwieni żaden z nich się nie zdążył zorientować Ten spuścił towar niewinny, dowodem były te jointy Godzinę potem wyszedł wolny, wita ulica Weź głęboki oddech to tylko jeden dzień z życia

Rate this song

Rate this song

0/5.0 - 0 Ratings

5
0.0% (0)
4
0.0% (0)
3
0.0% (0)
2
0.0% (0)
1
0.0% (0)

Loading comments...

Credits

Writers
  • Parzel