Chaos

Lyrics
[Zwrotka 1] Joł, budzi mnie polifonia HTC (dryń, dryń) Sny to już mogę mieć jakie chcę (whoop, whoop) W powietrzu kurz, za oknem hałas i smród Cóż, kranówą zmywam brud (blee) Ale nie zmyję presji (nie, nie) Wraca grubo przed pierwszym ćmikiem (znów) Przygniata w snu ostatniej tercji (ta) Jakieś 2 godziny przed budzikiem, dalej (co) Standardowo to co macie w lodówkach Przemyka flash na magnesach-pocztówkach GMO + jarmuż z eko upraw Jedz zdrowo, ale się nie udław Wiozę swój schorowany łeb Przez poranny korek w zarobkową ekspansję Auto gaz 1.6 Bo na państwo X znów nałożyli sankcje Rzucam krótkie "jebać korporacje" Choć to wpędza mnie w kompromitacje Ale jak odpalam radio, to chyba jestem pewien, że wtedy miałem racje Gdzieś na południu, jak mówi głos zakłócany przez brak zasięgu i trzaski, szczepionki, antysmogowe maski, micro plastic Więc zmieniam na CD, niech leci Big Narstie (grime) Biorę łyk Ice Tea (łyk, łyk) 10 gram, na 100 słodzącej substancji (oh, sweet) Potem polska firma, właściciele z Francji Prac jest w brud (brud), płaca brutto zmorą naszej nacji (ta) Choć ten hajs nam nie daje satysfakcji (nie, nie) Kamera poszła, ja nie czaję akcji (aha) [Refren] Potrzebuję cut, przerwa, break Cut, cut, przerwa, break Potrzebny jest cut, przerwa, break Jakie życie taki rap, więc lecę one-take Cut, przerwa, break Potrzebuję cut, przerwa, break Cut, cut, przerwa, break Jakie życie taki rap, więc lecę one-take [Zwrotka 2] Ye, ye, yo Typy jakby wyszli spod metody Montessori Wegańska propaganda, chociaż sam też wpierdalam ten kotlet z soi Oni nasiona chia i jagody goji Jeden spięty jak w zbroi A drugi zluzowana morda więc coś nas spoi Reszta to krzewy pośród sekwoi Yo, chcę utrzymać tryb obojętny Na Ukrainie stan wojenny Chcę dawać wsparcie, nie będę bierny Niektórzy od 2012 toną w żałobie Neo-nazioli dziadkowie przewracają się w grobie Nie dostrzegam braci, więc myślę o sobie Taki mam dyskurs w głowie Rozbijam go o tory tramwajowe Wracam tam gdzie czeka na mnie ona Głodny pies i moja gastronomia Luzuję barki, stopy, ramiona Wmywam babilonu znamiona Potem piszę mój rap, mój rap, mój rap to moja autonomia Znam wielu ludzi którzy mają dość Czasem czuję niemoc, a czasem czuję złość Może to głupota, może świadomość Ten track to pocztówka, wiadomość Gdy kładę się spać, czuję jak ucieka młodość Wielopoziomowo to układa osobowość W labiryncie spraw to już chyba żadna nowość Chcę zatrzymać czas, a to nie wyjątkowość [Refren] Potrzebuję cut, przerwa, break Cut, cut, przerwa, break Potrzebny jest cut, przerwa, break Jakie życie taki rap, więc lecę one-take Cut, przerwa, break Potrzebuję cut, przerwa, break Cut, cut, przerwa, break Jakie życie taki rap, więc lecę one-take Cut, przerwa, break Cut, cut, przerwa, break Potrzebny jest cut, przerwa, break Jakie życie taki rap, więc lecę one-take Cut, przerwa, break Potrzebuję cut, przerwa, break Cut, cut, przerwa, break Jakie życie taki rap, więc lecę one-take
Rate this song
0/5.0 - 0 Ratings
Loading comments...
Credits
- Writers
- Miły ATZ