7 razy

Album cover art for "7 razy" by Miły ATZ

Miły ATZ - Rap, Polski Rap

7 razy

0 Plays

Duration: 3:34

View ArtistView Album

Lyrics

Language:

[Zwrotka 1] ATZ, ATZ, ej Bywa że jestem odporny na potworny ból Mam amulet ochronny na twój ogromny gul Kontynuuję podróż, nie odgrywam ról Nie sypię proszków na rany, mam wuchte jointów Nagranych przez co stres wypłucze się jak sól Jesteś zaorany (fest), to był (test), więc japę stul Yo, czekałeś na miły gest ATZ na oldschoolu to twój przedwczesny kres Teraz stwierdzam, że bym coś, kurwa, na bicie przegryzł (co?) Może twój pseudointeligentny przebłysk wyśmiał Twoje zaślepienie przez zysk Nie wiem, co żeś myślał, ale należy ci się liść na pysk A ja wypiję za ludzi i miejsca Którе już często opisywałem w wersach Kochają bez warunku i niе toną w pretensjach Ja to klasyka gatunku i to w obu wersjach Więc zaciskam zęby, mijam różne maski i omijam różne gęby Z płuca wypluwam dymów kłęby, z gardła emanuję prawdą Nie chcę dbać o twe względy, więc nie powiem pardon [Przedrefren] Wybaczam siedem razy na dzień, ale weź nie szalej Może znikną po dekadzie tamte stare żale Uprzedzony idę starym korytarzem dalej Daję kredyt zaufania, ale nie na stałe [Refren] Dlatego nie przechylaj szal Nawet jeśli nerwy twarde jak stal Siedem razy, siedem dni, ginie żal A ten parkiet jest śliski, wkoło toczy się bal Dlatego nie przechylaj szal Nawet jeśli nerwy twarde jak stal Siedem razy, siedem dni, ginie żal A ten parkiet jest śliski, wkoło toczy się bal [Zwrotka 2] Ta sama stara śpiewka, dla mnie od dawna Brak tematu, eliminuje te wszystkie lata z automatu Wisi mi twoja wypłata i to ile płacisz VATu To twoje słowa czy czytasz mi wydruk z bankomatu, tej Pokaż mi świat swój, filozofie Najlepsze miejsca, gdzie gubisz pion na żyroskopie Gdzie można dostać w ryj i nabyć konopie Aż po najdroższe budowle we wschodniej Europie Nie potrzebuję chorych jazd, bo mam dość własnych Dlatego żyję wśród miast, budżet mam dość ciasny Gdy pojawia się chwast, zamykam synapsy Choćbym miał tracić czas idąc przez najgłębsze zaspy Każdy toczy własny głaz i przykleja plastry Na każdą z ran, które przebiły ochronne warstwy Czasem to fake ziomki, czasem niewiasty Omijam to, zanim dopadną mnie objawy jaskry Przekaz chyba jest jasny Wylewam swój ból na tracki, zostają namiastki Zdejmuję maski, na palce zakładam naparstki Grubą nicią szyję każdy z aspektów naszych relacji Więc gdy wbijam szpilę, należysz do garstki Ale wybaczam non stop w efekcie bożej łaski To fakt, nie chcę więcej wpaść w macki Skurwysynów, którzy zakładają stal na nadgarstki [Przedrefren] Wybaczam siedem razy na dzień, ale weź nie szalej Może znikną po dekadzie tamte stare żale Uprzedzony idę starym korytarzem dalej Daję kredyt zaufania, ale nie na stałe [Refren] Dlatego nie przechylaj szal Nawet jeśli nerwy twarde jak stal Siedem razy, siedem dni, ginie żal A ten parkiet jest śliski, wkoło toczy się bal Dlatego nie przechylaj szal Nawet jeśli nerwy twarde jak stal Siedem razy, siedem dni, ginie żal A ten parkiet jest śliski, wkoło toczy się bal

Rate this song

Rate this song

0/5.0 - 0 Ratings

5
0.0% (0)
4
0.0% (0)
3
0.0% (0)
2
0.0% (0)
1
0.0% (0)

Loading comments...

Credits

Writers
  • Miły ATZ