Rozmowa poety z komornikiem

Lyrics
Gdy wezmą nam ostatni chłam, ostatni łach do spania Ja na to w śmiech, panowie, ja wchodzić nie zabraniam Gdy oclą mi ostatnie drzwi, ostatni dach nad głową To powiem cóż - bywało już i zimno, i niezdrowo Czy pan jest sam, czy panów dwóch Otwieram drzwi na oścież Ach co za szum Ach co za ruch Ach jacy mili goście Siekierę weź i porąb stół Gdy trudność się wyłania Bo to co gram Co w sercu mam Jest nie do odebrania Gdy wezmą nam ostatni chłam, ostatni łach do spania Ja na to w śmiech, panowie, ja wchodzić nie zabraniam Gdy przyjdzie ta, co kosę ma i oczy jak latarnie Dam wódki gram i - ech madame - niech pani mnie przygarnie Jak żyło się, tak żyło się Otwieram drzwi na ościerz Weź ręce dwie i oczy te O więcej mnie nie proście Zrób tylko pstryk i wyłącz dźwięk I miejsce zrób na saniach Bo to co gram Co w sercu mam Jest nie do skasowania
Rate this song
0/5.0 - 0 Ratings
Loading comments...