Z betonu

Lyrics
[Zwrotka 1] Mam w sobie sznyt z ulicy, podwórko uczyło chodzić Na życie bez polisy i nie znałem innej drogi Szybkie profity, do czasu byłem anonim Nasz świat nie dla elity widać jak na dłoni Mówili, że na cudzych plecach wchodziłem do gry Choć wąski byłem w plecach to nie jak ty Wack MC Wisiało mi to jak chabeta co tam mówisz ty Choć wrażliwy dzieciak tyle razy czułem wstyd Czułem się gorszy dla nich byłem innego pokroju Potem z miłości do niej stwarzałem dużo pozorów Później dla fejsu to już było gubienie ogonów Tyle emocji choć w środku z betonu Ojciec słuchał Rock n' Rolla, w moich żyłach płynie krew Nie było chłamu ale wódka i gniew Matka na dwie zmiany żeby w domu było na chleb Nie tak, że nie było szamy, ale poczułem zew Nie chciałem się bać pieprzona neurastenia Straciło blask nic nie robiło wrażenia Kiedy jak wrak ty tylko umiesz oceniać To wszystko strach wysoki poziom wkurwienia Nieraz byłem wysoko i widziałem jak się krzywią Jeden mikrofon wtedy poszedłem na żywioł Czasem myślę kurwa po co inni tego nie widzą Być raperem to kłopot mając brata z taką ksywą [Refren] Nie zawsze robiłem to co mądre, to co dobre By zabłysnąć na chwilę człowiek traci rozsądek Znam to od podszewki i nie raz traciłem skrzydła Wiem kto to prokurator i jak trudno się wyrwać Parę razy w życiu miałem farta Teraz nie chcę już do tego wracać Będę szczęśliwy jeśli nie będę narzekał Czas wziąć się w garść i mieć coś z życia za życia Nie zawsze robiłem to co mądre, to co dobre By zabłysnąć na chwilę człowiek traci rozsądek Znam to od podszewki i nie raz traciłem skrzydła Wiem kto to prokurator i jak trudno się wyrwać Parę razy w życiu miałem farta Teraz nie chcę już do tego wracać Będę szczęśliwy jeśli nie będę narzekał Czas wziąć się w garść i mieć coś z życia za życia
Rate this song
0/5.0 - 0 Ratings
Loading comments...
Credits
- Writers
- Małolat