Rozwiązanie ostateczne

Lyrics
Jeszcze nie umarłem nieśmiertelny jak Stonesi Szykuje się do tego skoku odkąd sypie się wąsik A jeśli uda się mnie zabić - wrócę jak zombie Tak cała Polska maszeruje - ludzie są głodni Nie będę szedł na czele nie pale pochodni Jesteśmy zbyt podobni mimo różnic drobnych Jeden nurt, jedna rasa jeszcze NASA Nie przyznała że coś nam zagraża chyba że auto-zagłada W takich czasach wypada być częścią stada I w kolejce do rzeźni przepuścić sąsiada Umiemy współpracować tylko w fazie klęski I nadal tłuc się miedzy sobą o laury zwycięzcy Katolicki kraj a taki zawzięty Jezus za to by nie oddał nawеt nerki Politycy zawłaszczyli wiary części Żeby ginąć w jej imiеniu byli chętni Życie stało się niebezpieczne Trują nasze myśli i powietrze Czekam tylko aż wprowadzą wreszcie Rozwiązanie ostateczne X2 Wszyscy jedziemy na tym samym wózku Od strachu ratuje nas tylko defekt mózgu Zawsze byłem dobry w łóżku Umiałem spać do południa, potem popołudniu Przespałem wiele szans, a los jak w transie Podsuwa pod nos zawsze coś co nie jest lekarstwem Nad ranem duszę się i kaszle Ale i na to mam coś w szafce - chcesz? też Ci załatwię Organizm wypycha truciznę Aż się do niej nie przyzwyczai i chłonie kolejny łyk z niej Czaisz? ilu zrobiło na tym biznes Wali ich na co umrzesz jak tego nie unikniesz - przykre? Nie chcę zginąć przypadkiem jak pieszy Alkohol zabija powoli to cieszy - no bo nam się nie spieszy Mamy tu jeszcze parę rzeczy... Ale żadną z nich nie jest strzelanie do dzieci! Życie stało się niebezpieczne Trują nasze myśli i powietrze Czekam tylko aż wprowadzą wreszcie Rozwiązanie ostateczne X2 Coś dużo o śmierci tak bywa gdy wojną śmierdzi A przecież życie jest piękne, nawet to na krawędzi Nie ma co strzępić języka - sam siebie spytaj Ile jest jeszcze w tobie życia - czy już trzeba znicza Niczym mnie dzisiaj nie zaskoczy los Patrze mu w oczy wprost Wyciskam dzień aż wytoczy sok I tak się staram by się toczył rok Już 33 leci minęło jak gong - chce więcej W zwolnionym tempie przewijanych mych wspomnień Kocham żyć więc celebruje każdy oddech Takie normalne stwierdzenia dziś nie brzmią dobrze Wyrzućcie ręce w górę bo ktoś w klubie ma bombę Mamy problem z wzajemnym szacunkiem Ja też nie cofne ręki jeśli ty wywołasz bójkę No ale jak tak dalej pójdzie Ostatnie selfie na snapa zrobimy sobie trumnie Życie stało się niebezpieczne Trują nasze myśli i powietrze Czekam tylko aż wprowadzą wreszcie Rozwiązanie ostateczne X2
Rate this song
0/5.0 - 0 Ratings
Loading comments...
Credits
- Writers
- Majkel