Podróż

Lyrics
[Zwrotka 1] (Właśnie tak to, kurwa, zrobimy, ma być tak jakbyście byli po batonach proteinowych) W 2001 mały łepek ruszył w podróż Stopy, werble, haty, basy - tak mijał dzień po dniu Były bloki, były góry, były lasy, rzeki Były kluby puste i te wypchane po brzegi Było dużo fanów, tych na zawsze i na sezon Zawsze się jarałem tym, jak nasze zwroty z nami lecą Za te proste rymy w świat ruszyłem w wielką trasę W Stanach na Beverly Hills chciałem zarzygać basen W pośpiesznym TLK spędziłem tyle czasu, ziom, że znam już każde połączenie, a w pociągu każdy kąt W każdym mieście shoty z Wami kopały jak prąd Tyle serdeczności, że się czułem jakbym też był stąd Tylе melanży, tyle kozackich wypadów, można lepiеj? Co to za podróż, tu gdzie ja wsiadłem, gdzie to, kurwa, jedzie? Pozdrawiam ludzi, z którymi miałem okazję się przeciąć kiedyś Będziemy to wspominali jak zrobią się z nas łysi zgredzi (Dobra, i będziecie ze mną jechali do refrenu, dobra? Musicie mi, kurwa, pomóc!) [Refren] Jakie to miasto, powiedz? Jak się nazywa ten hotel? Poszedłem pieszo, dojechałem sobie samochodem Która godzina, ziomek? Nie wiem jaki dzień tygodnia Pisałem w starej bluzie, dzisiaj piszę w nowych spodniach Jakie to miasto, powiedz? Jak się nazywa ten hotel? Poszedłem pieszo, dojechałem sobie samochodem Która godzina, ziomek? Nie wiem jaki dzień tygodnia Pisałem w starej bluzie, dzisiaj piszę w nowych spodniach [Zwrotka 2] 2-0-2-1, wariacie, co za data? A przecież nie tak dawno skakaliśmy po trzepakach Jakie obowiązki, odpowiedzialność jaka? Wtedy za swoją głupotę, dzisiaj za żonę i za dzieciaka Z każdego hotelu wracam, jaki by nie był, wolę w domu Spędzić weekend, spędzać noce i bez telefonów Chociaż jak czasami coś sobie przypomnę ziomuś, nie wiem jak mogę się nie śmiać i pewnych rzeczy nie powiem nikomu Pamiętam kiedy konduktor wszedł, by sprawdzić u nas bilet A zjarałem tam całą nabitkę, nieco wcześniej chwilę I z buchem w płucach dałem dowód, podziękował, tyle Potem wyszedł, a ja kaszel, śmiech i z nosa gile Nieraz sokiści byli tak zakręceni przez ziomali Że wyjmowali nas z pociągu, potem przepraszali A za tych ludzi, których się poznało chcę zapalić Nic się nie działo, w razie czego jakby nas pytali [Refren] Jakie to miasto, powiedz? Jak się nazywa ten hotel? Poszedłem pieszo, dojechałem sobie samochodem Która godzina, ziomek? Nie wiem jaki dzień tygodnia Pisałem w starej bluzie, dzisiaj piszę w nowych spodniach Jakie to miasto, powiedz? Jak się nazywa ten hotel? Poszedłem pieszo, dojechałem sobie samochodem Która godzina, ziomek? Nie wiem jaki dzień tygodnia Pisałem w starej bluzie, dzisiaj piszę w nowych spodniach
Rate this song
0/5.0 - 0 Ratings
Loading comments...
Credits
- Writers
- Małach