Jak stąd pójdę

Album cover art for "Jak stąd pójdę" by Leh

Leh - Rap, Polski Rap

Jak stąd pójdę

0 Plays

View ArtistView Album

Lyrics

Language:

[Zwrotka 1] W sumie przeszedłem kawał drogi Daję rytm najlepszy stąd od czasu Analogii Nadal zdala od nich, czekaj, zbadam chodnik Nie dowidzę ciebie stąd, wszystko zgadzałoby się Nadal mogę, serce wkładam do gry jak mały chirurg Dobry rap dla rewirów, to jest czas dla rekinów Twoj skład stoi z tyłu, mam vibe, tonę stylu Mów mi młody Światowid i skumaj tą wkrętę Bo w rapie okupuję front, a jednocześnie Stoję sobie z boku, a gdy weekend nadejdzie To wchodzę do tych klubów tylnym wejściem, młody perwers Centymetr po centymetrze wyliżę cię, mała, zanim w ciebie wejdę Potem wyskoczę se stąd po angielsku 'I never get to faded' Tyle obłoków na niebie, że nie widać słońca wcale To znaczy, że coś tam palę Ty robisz się blady i chcesz stąd wychodzić, choć zostać miałeś Moje ziomy to alkoholicy, dilerzy i ćpuny Pusta branża, co ryje umysł, i tak matka nie kryje dumy Szansa nie spadła tu z góry, nie zagram dla byle sumy Młody kreator tworzy te sztosy pod osłoną nocy tak na marginesie A sąsiedzi, co rano mnie tu mijają, uplasowaliby mnie na margniesie Do hologramu na płycie od tekstów pisanych w szkolnym notesie Gdzieś na marginesie, gdzieś na marginesie [Refren] Jest ze mnie moje miasto dumne, ty chcesz beefu? Szykuj ciasną trumnę Pytasz, kiedy będzie cicho? Jak stąd pójdę, jak stąd pójdę Jest ze mnie moje miasto dumne, ty chcesz beefu? Szykuj ciasną trumnę Pytasz, kiedy będzie cicho? Jak stąd pójdę, jak stąd pójdę Jest ze mnie moje miasto dumne, ty chcesz beefu? Szykuj ciasną trumnę Pytasz, kiedy będzie cicho? Jak stąd pójdę Jest ze mnie moje miasto dumne, ty chcesz beefu? Szykuj ciasną trumnę Pytasz, kiedy będzie cicho? Jak stąd pójdę, jak stąd pójdę [Zwrotka 2] Mam poryty beret jak Antoine Dixon, mam poryte tracki jak Antwuan Dixon Kiedy mnie widzą w oddali, to myślą, że jest '98, bo skandal blisko PKPP - słuchasz przyklejony do głośnika, teraz uderzam z całej epy Po mnie zostanie to, po nich obdarte stare wlepy Nadzieja podwórek, to nie zaskoczenie, że znów zaskakuję Ty chcesz mnie zatrzymać, to lepiej te kule Przeładuj, inaczej w ogóle, nie ma szans Na tej scenie nie ma barw, kiedy nie ma nas To jak parkour, ze mną to miasto skacze po syla... Bach! Jan Sebastian Flow Wziąłem sprawy w swoje ręce, nie będę marnował w szkole życia Teraz gram pierwszy plan, ty jak statysta w szkole życia Dopiero się przywitałem, kiedy coś kończę, to na nowe mam chęć zaraz Zaczęło się od "Cześć, elo!", minie trochę czasu, zanim nagram "Cześć, nara!" Brud w opór, tak mieszam resztę z błotem, że na Woodstocku, zagram tam jeszcze koncert teraz W chuj pokus wokół mnie, a na scenie trema Nie istnieje, odbezpieczam broń, trrr, ema Tekst i adnotacje na Rap Genius Polska

Rate this song

Rate this song

0/5.0 - 0 Ratings

5
0.0% (0)
4
0.0% (0)
3
0.0% (0)
2
0.0% (0)
1
0.0% (0)

Loading comments...

Credits

Writers
  • Leh