Climax

Album cover art for "Climax" by Kukon

Kukon - Rap

Climax

0 Plays

Duration: 1:34

View ArtistView Album

Lyrics

Language:

[Zwrotka] Zanim uderzyły bębny, uderzyłem się w pierś Ustawiam na pierwsze rzędy idę w kocioł jak w rzeź Ludzie mają transparenty, lubię widzieć, że chcesz Musisz być srogo jebnięty, jak nie boisz się wejść Drzwi jebnęły i rozjebała się flaszka Danielsa To te miejsca, które się do końca życia pamięta Paranoja, adrenalina, ostra impreza Widzę, że wystaje sztylet chujowi co go nikt nie zna Mam koleżkę ze dwa piętra niżej, koleżankę w wannie Studzę zapał, bo zaczyna wkręcać się niefajnie Wszystkie narkotyki cię zabiją, gdy upadniesz Wszystkie skurwysynu, nie tylko te twarde Obok magazyny zajęły się torfem, a nie hurtem Trzeba pomnażać gotówkę, trzeba żyć na pełnej kurwie Na petardzie lecę przez ten wielki salon marmurowy W każdym pomieszczeniu ludzie jak na domówce w Grabowie Kiedy wzięliśmy piguły powinniśmy wtedy wyjść Impreza trwała tak długo, właściwie to trwa do dziś Napisałem tam numerów pewnie już na parę płyt Ale nigdy ich nie puszczę, bo nie macie na to psych A może ja nie mam psychy? Nie ma tu czym oddychać, nie ma się czemu dziwić Czuję zgrabne ręce co oplotłaś wokół szyi (szyi) Z jakimś milionerem przy barze gadałem z trzy godziny Powtarzał, że nie ma boga, wypiłem trochę tequili Spaliłem trochę tytoniu, cygaro sobie paliłem Patrzyłem sobie po ludziach, szukałem ciebie w tym mini Czytałem o takich dupach, chujowe te magazyny Marzyłem o takich sumach, za które dziś to robimy Figurę masz nie z tej ziemi, czy mogę ci jakoś pomóc? Czy widziałaś moich ziomów, jak mogę trafić do domu?

Rate this song

Rate this song

0/5.0 - 0 Ratings

5
0.0% (0)
4
0.0% (0)
3
0.0% (0)
2
0.0% (0)
1
0.0% (0)

Loading comments...

Credits

Writers
  • Kukon