Uważność

Lyrics
Koniec końców, człowieniu [Zwrotka 1] I znów kolejny miejski ruch Manewr jadę se na Mokotów Przystanek, palę - buch, buch Dalej spacer, mijam działki Jordanek Rzadko mi się zdarza, żebym gdzieś nie zdążył Jak ustawka mi wypada to mam szereg łączy Poza godzinami szczytu Obok tego cyrku na spokojnie robię se na mieście szponty Identycznie jak znajomi hiphopowcy Znamy takie ośki, że zabłądzisz Drogowskazy są na murach, znaczy, że nasi tu byli Ktoś to przecież musiał wcześniej zbombić Miejska baśń, która wiedzy mi dostarcza Starsi wiedzieli, uratuje nas farba Dla gamoni funta kłaków nie warta Dla swoich trop pewności, że się tutaj ogarnia [Refren] Uważność jest filarem wolności Nie mogę jej tracić nawet na moment W tej plątaninie zależności Kontrasty są jaskrawe, a trasy ustalone Uważność jest filarem wolności Nie mogę jej tracić nawet na moment W tej plątaninie zależności Kontrasty są jaskrawe, a trasy ustalone [Zwrotka 2] Tranzyt crew[?] miało hasło pierdol renomę Wciąż międzymiastowe bez pieniędzy na drogę I roczny niewidoczny na mieście na co dzień Kanarom powtarzam, że bilety są za drogie A wpadam na nich rzadko przez ich buty i oczy Wysiadam z tramka, zanim skurwiel tu wskoczy (siup) Dla mnie przesiadka to element przygody Się nie spieszę, wyjmę zeszyt i napiszę se o tym Szukam istoty i zadaję pytania Miasto daje odpowiedzi, starczy trochę poczekać Zawsze tropem człowieka, choć często przesłania Go blask neonowej reklamy na sklepach Nie, nie świruję detektywa Wręcz odwrotnie, choć się w ogóle nie ukrywam Mam dwa metry, ale potrafię znikać Miejski zwierz, nieuchwytny, jak ten co po Wiśle pływa [Refren] Uważność jest filarem wolności Nie mogę jej tracić nawet na moment W tej plątaninie zależności Kontrasty są jaskrawe, a trasy ustalone Uważność jest filarem wolności Nie mogę jej tracić nawet na moment W tej plątaninie zależności Kontrasty są jaskrawe, a trasy ustalone [Zwrotka 3] Szukaj klucza równolegle do niepodległości Się nie przetnie, ale może o to chodzi To idzie w parze, jak stąd do wieczności W sercach ludzi dobrej woli, w których zło nie gości Przez ulicę mam krok do przyjaciela Jak z NIK-u do ambasady Izraela Ty, co nas chce rozerwać, a co nas zbliża I co ludzi tutaj złością cwaną zasrywa Deweloper zgarnia siano, chaty w kredytach Każdy karierowicz się jak balon nadyma Bez przerwy działa wredny plan Balcerowicza W baniach niezła kicha, dla chama pełna micha Dla ziomala jasna sprawa, bo to zbyt wyraźne Dla ziomala dłoń pomocna, dobre słowo, bo to ważne Jak to wiesz to trza działać, no bo kurwa po co patrzeć? Jak to wiesz, no to zdrówka i wytrwałości w walce [Refren] Uważność jest filarem wolności Nie mogę jej tracić nawet na moment W tej plątaninie zależności Kontrasty są jaskrawe, a trasy ustalone Uważność jest filarem wolności Nie mogę jej tracić nawet na moment W tej plątaninie zależności Kontrasty są jaskrawe, a trasy ustalone
Rate this song
0/5.0 - 0 Ratings
Loading comments...
Credits
- Writers
- Kuba Knap