Zagrożenie dla społeczeństwa

Album cover art for "Zagrożenie dla społeczeństwa" by Kropkanadi & Dwase ZPTU & Kaha EF-16

Kropkanadi & Dwase ZPTU & Kaha EF-16 - Rap

Zagrożenie dla społeczeństwa

0 Plays

View Album

Lyrics

Language:

[Intro: Debe ZPTU] Zagrożenie dla społeczeństwa? Zagrożenie — jakie zagrożenie pytam kurwa? [Zwrotka 1: Debe ZPTU] Zagrożenie dla społeczeństwa Jakiś typ konfidentckim okiem czai zza firanek okien Ja z ekipą pod blokiem, autopsję obserwuję wzrokiem Pytam "Co się dzieję" czujny — nocy służy dumny Dzielnicowy panie — jakie kurwa zagrożenie? Od psiak w pysk na przywitanie, określenie wydzierane Ta twarz budzi strach — bój się kurwo bój Obsranych przeciętaników rój — komendę, ręce w górę, stój Po co, na co, dlaczego? Odczuwasz rolę Zagrożonego? — się przyzwyczaj Dzwoniłeś, sraj w gacie — zwyczaj Na tłumaczenie nie czas — ujrzysz mnie tu nieraz Nieraz obsmarujesz dupę — to pewniak kurwa Utożsamiony z trudem, zakłocania porządku zarzutem Młodzieńce zepsute, kajdanami skute Polaki, rodaki — jak tu zachwycone oczy matki żalu załzawione Pod pałami rozjebany — chodzi maż przy żonie Zagrożenie dla społeczństwa, cel jego zwalczać moje słowo tarcia — odwet na zarzuty Słuchaj rozum zakuty — obaw pełen Pod górą się nie ugiełem, dlatego strach w tobie budzę Ty zaślepiony widokiem wpajanych złudzeń Rodzina, fotografia, tata i ZOMOwska mafia O pięciu uśmiechnięci — rację podtrzymać trza 22:00 godzina policyjna — ocknij się obywatelu — nie te czasy My zagrożeniem dla szarej ludzkiej masy Społeczeństwa, które o chuja robi awanturę Najpierw zdał maturę i jest nie wiadomo co My dla niego niżsi niż to — powtarzam ocknij się kurwo Kropkanadi, ZPTU naprzeciw durniom — powtarzam ocknij się kurwo, ocknij się kurwo [Zwrotka 2: Doff ZTPU, Debe ZPTU] Zagrożony, przerażony, zwykły szarak pierdolony Nawet nie wie z której strony na życie osaczony przez plan urojony Kierowany jedną myślą jak i większość zakażony, przepełniony nienawiścią Już jest z nasz prawie pewien — wie, że żyje się raz jeden, a nie dziewięć jak u kota — mówi to nasza robota Że zginęła kwota — dzieciaka zabili — coś cie kurwa narobili Wyście skrzywdzili starucha, jucha bucha Gdzie skrucha? Uśmiech od ucha do ucha Oczerniacie, obrażacie, grozicie, że czeka pucha Na takich jak my — zawsze my kontra wy i psy Nie widzę różnicy, bo nie różnicie się niczym Większym stopniem kurestwa — tamci wolą dopierdolić ci dorzucić oszczerstwa Zagrożenie dla społeczeństwa — tak nas nazywacie — kurwa tak nas nazywacie Pojęcia kurwa nie macie, co się dzieje w tym temacie Już ja poznałem się — na podknięcia czekacie Nie darmo po was obrywacie — widocznie wam należy się Nie mnie i moim braciom, którzy w czym nie są ostateczni Wielu ludzi mam za sobą — sam też jestem podopiecznym Niebezpiecznym? — co ty pieprzysz, to twój punkt widzenia To co w gruncie rzeczy, sprawia, że czujesz stan zagrożenia [Scratch] Ludzie mówią — od społeczeństwa inni Wykręcisz dziewięć dziewiczy siedem — już nie zwleka Ludzie mówią — od społeczeństwa inni Wykręcisz dziewięć dziewiczy siedem — już nie zwleka Zwykły szary człowiek — spędza ci sen z powiem [Zwrotka 3: Normano] Alarmem obudzony — znów głuchego musisz grać Bo gdy życie nie chcesz dać, musisz sam od życia brać Potem słyszysz "Stać!" — obowiązek wypełniony Obiecuję sobie, że wybaczę, spojrzę z innej strony Zagrożenie — określenie wydziarane na ekipie W pogoń cztery radiowozy — chłopaczyna ledwo zipie Komuś przeszkadzało kilka osób przed oknami Wy się nazywacie prawilnymi obywatelami? Sztama z psami, owoce lat 80 padaki — ojciec gra ideała, a przecież sam był taki Jaki on — taki syn, ten zapach, karalny czyn Zagrożenie widzisz w nim? — rządza eliminacji bez możliwości negocjacji Społeczeństwo wydygane — pałą pokolenie resocjalizowane Psami szczute, co słyszysz? — osiedlową nutę Młodzieńce zepsute — akcja robi wrażenie Na tylne siedzenie — zażegnane zagrożenie Na chwilę przed klatkę obgadać sąsiadkę Dopóki nie wrócą — znów spokój zakłócą, na noc ławkę porzucą — rano dzień nowy wstanie Kto zagrożeniem — jakie kurwa zagrożenie? (Się pytam) [Zwrotka 4: Dwase ZPTU] 2002, Kropkanadi jakie zagrożenie dla społeczeństwa? Przecież na ulicach aż się roją od niebieskiego kurestwa Plaga przybrała formę przekleństwa — wyczesane rymy — ostatnia ratunku deska Pierdolić przestań, że ja jestem zagrożeniem Fakt, przemawia wkurwienie, ale uwierz — jeszcze większe we mnie drzemie Nie pozwolę Ci się poczuć cennie — raczej pewnie Jak to, że w konopi poczujesz chemię Przyjrzyj się wyraźnie scenie, która Cię otacza — ja tu jestem, widocznie się zaznaczam O chłopaków zahaczam — to, że któryś się zatacza, nie oznacza, że będziemy agresywni W najgorszym wypadku możemy się wydać trochę dziwni Nie bój się — poczujesz tego dotyk Rymy z wolnej stopy — Dwase reprezentant rapu, ludzi mających kłopoty [Zwrotka 5: K-ha] Bez szczegółowych pytań, pożegnań, przywitań I bez niepotrzebnych zdań, zero ruchu, twoja krtań Także zero kontaktu wśród wymyślonych faktów Ty przez społeczeństwo dawno zostałeś osądzony — do szufladki wpierdolony Atak bez prawa obrony, głosu podwyższone tony — się nie ma czym przejmować Jesteś taki, jaki jesteś chłopak — nie daj się zwariować Bo życie jest za krótkie, by się zajmować smutkiem głupich ocen skutkiem Skala prawdopodobieństwa, że my w oczach społeczeństwa niby bez człowieczeństwa Zło i dobro — przeciwieństwa, co kierują do szaleństwa Bo podobno — całkiem odmienni ja i wy Bo podobno pajace — ja z natury jestem zły A kim jesteś ty? Że takie mądrości wydajesz? My dla ciebie zagrożenie — ty bać się nie przestajesz Jesteś wiecznie wystraszony, bez pewności z każdej strony Bądź odważny — wtedy na dobre słowa zasłużysz Bo Pan Bóg nie lubi tchórzy — szeregu szarego tłumu,ludzi, którym brak rozumu Robiącym dużo szumu — wielki tumult — przekręćwala nasze głowy Codzienne policyjne łowy — ławka dowód rzeczowy Zabronione tu rozmowy, niejeden chłopak nerwowy — znów dramat obyczajowy, na chłopaków nagąka Chudy portfel, gruba czcionka, którą życie pisane Tutaj mamy przejebane, by nie było za różowo — radę trzeba dawać w twarz stuprocentowo, ruszać głową Jak z kimś gadać — to rzeczowo, bez zbędnego pierdolenia, mieć coś do powiedzenia Społeczeństwa zagrożenia — nara, do widzenia [Scratch] Ludzie mówią — od społeczeństwa inni Wykręcisz dziewięć dziewięć siedem — już nie zwleka Ludzie mówią — od społeczeństwa inni Wykręcisz dziewięć dziewięć siedem — już nie zwleka Zwykły szary człowiek — spędza ci sen z powiem

Rate this song

Rate this song

0/5.0 - 0 Ratings

5
0.0% (0)
4
0.0% (0)
3
0.0% (0)
2
0.0% (0)
1
0.0% (0)

Loading comments...

Credits

Writers
  • Debe ZPTU
  • Doff ZPTU
  • Normano
  • Dwase ZPTU
  • Kaha EF-16