Młody godot antyczłowiek - ANEMONY

Album cover art for "Młody godot antyczłowiek - ANEMONY" by Koza

Koza - Rap

Młody godot antyczłowiek - ANEMONY

0 Plays

View ArtistView Album

Lyrics

Language:

Niewysłowiony, jakbym się nigdy nie miał wydobyć Powody do robienia szkody, wciąż widzę powody Za młody na liczenie godzin, na resztę za chory Zawody waszych antynomi są dla mnie na korzyść Zabijam pierwszy to co mi przypisują oni Nie piszę wierszy; chyba, że nadużywam soli Upiekłem befsztyk, ale przy tym zapchałem komin Młody meserszmit, kiedy pikuję w twojej loli Prosto zza kart wyczułem sarkazm, to chyba sraka Twój rap gra mi policjanta albo wieśniaka Santa sangra, santo subito, subito nagas Awangarda jak walę wiadra z jelita ptaka Pożal mi się jeśli masz powody Ciągle widzę niewidzialnych ludzi, ściany zachęcają do rozmowy Robię tylko to, o czym nie powinienem mówić Kroki coraz głośniej słyszę, chociaż nikt za mną nie chodzi Światło, nagle balkon, nagle krzyki Walę karton, potem znów karton, potem są rzygi Dzisiaj taki set, jakbym w jajach trzymał Anubisa Czego mogę chcieć? Zapytania śle mi martwa cisza Tero gero seks, tero gero chika moj bonita Strzeliłbym se w łeb gdyby była to pewna granica Zrobiłem ten fleks, choć widelec się nie powyginał Nie ma takich miejsc, w których nie była moja ekipa Twoim problemem jest to, że jesteś cwelem Nie, że ludzie to chuje i się uwzięli na ciebie Twoim problemem jest to, że jesteś cwelem Nie to, że widzisz więcej i ci trudno to powiedzieć Kognitywistyka dawno mi skończyła działać Unikając pośrednika nie dotykam ciała Surogaty dźwigam, chociaż nie dźwigam już samar Dziś rano mnie obudziła własna imitacja Jeżeli życie jest jedynie tym co mogę widzieć To nikogo ani nigdy kurwa sam nie poprosiłem Wymiana opony i spocone stopy, lipiec W środku duchoty lata odmawiam swoją modlitwę Biją mi ukłony, jakbym się miał opowiedzieć zaraz Jakby nie wiedzieli z której dawno stoję strony Banda zjebów myśli, że jestem popierdolony I wysyła mi tony mamony no bo się mnie boi Młody jogin jak przenikam ściany siłą woli Anemony wojny płaczą, bo nie mogą słyszeć wywrót Wykopałem wszystkim waszym rodzicielom groby Lecz nie wpierdolę ich nigdy do nich, nie posiadam wstydu Wschodem słońca naznaczony, pole, słyszę rżenie koni Choleryczny topór stoi na granicy krzyku Nic nie musiałem zrobić Jest pewnie jakiś powód dla którego tego słuchasz Sporo nienawiści w tobie, albo martwa fuksja Już dawno zapomniałem na czym polegała funkcja Tego co teraz robię ale może mi się uda Urodziliśmy się tylko żeby być impregnatem Wykonujesz dobrą pracę jak wysysasz soki Nie musimy się obawiać już niczego zatem Zostaje ci zjadać śniadanie i rysować kroki

Rate this song

Rate this song

0/5.0 - 0 Ratings

5
0.0% (0)
4
0.0% (0)
3
0.0% (0)
2
0.0% (0)
1
0.0% (0)

Loading comments...

Credits

Credits Not Found