Coffee Shop (Bonus Track 2)

Lyrics
Przysnąłem pod palmowym drzewem Była chyba szósta, może siódma po południu Pewny, że nie zjedzą mnie żadne dzikie bestie Pozwoliłem sobie na chwilę luzu Myślałem że to owrzodziały rekin Albo mural, wyszedł z karbów i zaczął chodzić Znużony, ciągłym czekaniem na... (yeah) Myślałem że to owrzodziały rekin Albo mural, wyszedł z karbów i sam zaczął chodzić Znużony, ciągłym czekaniem na przychodni Myślałem, że przyszła do mnie góra Drogi astrologu, mówię do ciebie z kosmicznego coffee shopu Po mojej lewej siedzi Ginsberg, po prawej Spike Lee prowadzący autobus W moich dłoniach guma, trufla, mapa pagórków i narośli tego metafizycznego słupła Wcale się nie wygłupiał Padając w dół grymasu chyba stanąłem na minę Słyszę wielki huk jak rozpadający się kontynent Widzę tłum, wyciągają w moją stronę wątpliwości Małe kuku wobec moich niezdarnych przenośni Jestem tylko... Jestem tylko lewarem w tramwaju Jestem tylko zbyt nagłym zastaniem Jestem tylko przypadkiem przypadku Jestem dziką kuną w trawie... Jestem zawsze Jestem zawsze ponad, albo obok Jestem zawsze sobą lub osobą Jestem zawsze nową... wersją samego siebie Chyba, że akurat wchodzę do windy, wtedy nie jestem Jestem tylko lewarem w tramwaju Jestem tylko zbyt nagłym zastaniem Jestem tylko przypadkiem przypadku Jestem dziką kuną w trawie... Jestem zawsze
Rate this song
0/5.0 - 0 Ratings
Loading comments...
Credits
- Writers
- Koza