Zamiast jechać na Chopina...

Album cover art for "Zamiast jechać na Chopina..." by Kosi & Wojtek Geniusz

Kosi & Wojtek Geniusz - Rap, Polski Rap

Zamiast jechać na Chopina...

0 Plays

Duration: 2:56

View Album

Lyrics

Language:

[Intro] Tu, czasem nie wiem jak, ale robię to, na co mam ochotę, dziś znów Żyję tak, czasem nie wiem po co, ale żyję tak bym nie musiał pisać listów [Zwrotka 1: Kosi] Za oknem dudni miasto, w ręku cichy spliff W szufladzie trzymam paszport i kapusty plik Zamiast jechać na Chopina zaraz jadę na Wilsona Tylko czekam na szofera i dopalę se gibona Wysiadam z samochodu, baza leży na parterze Ziomki siedzą na fotelach, wersy leżą na papierze A te słowa jak żołnierze, cały świat to linia frontu Chociaż pierwszy nie uderzę, dobrze wiem jak to zakończyć Znów wychodzę na ulicę, no i czytam sobie mur Czasem słyszę małych ludzi, co gadają spore bzdury I spotykam moich ludzi, każdy z nich to jest unikat Bo nie spotkasz takich nigdy, chyba że na tych ulicach No i właśnie gaśnie słońce, wielu z nas siedzi za dragi Nad nami brudne niebo, żadnych gwiazd tu nie zobaczysz Na roletach widzę napis: "jebać was i jebać rząd" A patrole cicho krążą, a przy barze pęka sos [Refren: Wojtek Geniusz] Pokaż mi prawdę, w sercu mym często sam miewam anarchię, a chciałbym odpłynąć, sam zbuduję tratwę, wilki i zjawy czekają, aż padnę, a ja nie dam się Pokaż mi prawdę, w sercu mym często sam miewam anarchię, a chciałbym odpłynąć, sam zbuduję tratwę, wilki i zjawy czekają, aż padnę, a ja nie dam się [Zwrotka 2: Kosi] Spogląda ciemna noc, widzi wszystko dobrze wiem to Wbijamy na domówkę, jutro wolne, bo jest święto Domówki to kreskówki, bo są kreski rysowane A zrollowane stówki, są jak gumki do ścierania Pijane słowotoki, rozmowy czy tylko cześć Rozbite telefony, głupoty i szybki seks Niech letni deszcz zmyje ze mnie ten brud Wiem, że ty też, żyjesz w mieście za dwóch Choć to nie plaża, łatwo spalić się w słońcu A to co było, zostawiam na szarym końcu Leżę tu sam w pokoju, dziś mogę wszystko Gdzieś sobie poszłaś, w sumie to dobrze wyszło Otwieram okno, nocą śmieją się duchy, głośno wyją syreny i ciągle pieją koguty Zamykam oczy, nie umiem przestać odczuwać, wiosna pachnie dzieciństwem, a wojna jak pewna zguba [Refren: Wojtek Geniusz] Pokaż mi prawdę, w sercu mym często sam miewam anarchię, a chciałbym odpłynąć, sam zbuduję tratwę, wilki i zjawy czekają, aż padnę, a ja nie dam się Pokaż mi prawdę, w sercu mym często sam miewam anarchię, a chciałbym odpłynąć, sam zbuduję tratwę, wilki i zjawy czekają, aż padnę, a ja nie dam się [Zwrotka 3: Wojtek Geniusz] Co to tak na prawdę jest nic? Myślę kiedy słyszę znowu, o pomoc krzyk Smak powietrza z uchylonych okien przypomina mi, że nie żyję tutaj sam, a za szybą czeka widz Tyle tu zioła jak w How High, tyle tu klona co w Star Wars Nikt nie wytrzyma monogamia, ja nie wiem co fałsz co prawda, powiedz mi proszę, choć daj znać, bujam się między chodnikiem, a niebem Dziś strasznie mnie wkurwia, że nie chcecie dać mi żyć Wkurwia mnie Polska, cały na ulicach syf, jeszcze Was nie znam, ale proszę bądźcie real Na razie to, pytam się, czego żeś chciał W Warszawie zawsze będę słyszał dźwięki zza ścian Znowu wracam na chatę, a telefon mi padł To dlatego nie odbieram, a ty czego żeś chciał?

Rate this song

Rate this song

0/5.0 - 0 Ratings

5
0.0% (0)
4
0.0% (0)
3
0.0% (0)
2
0.0% (0)
1
0.0% (0)

Loading comments...

Credits

Writers
  • Wojtek Geniusz
  • Kosi