Noce, doby

Lyrics
Pożegnałem polo, którym woziłem wszędzie nie tylko ciebie bejbe Powitałem cztery koła, to symbol zmian, zachodzą we mnie bejbe Musze móc wyprzedzać ludzi, ruchy, mmmm taka trasa często Ludzie mają potencjał, ale ruszyć przez całe lata nie chcą Nie ma polo nie ma ciebie, sobie godzinny codziennie wypełnię Flesze mnie gonią bezczelnie, chyba poczytam, pobiegnę na bieżnię Lekarstwem są hantle, podnoszę aż palce sobie zatrę Nie mam siły na studio często dlatego tworze mniej niż zawsze To nie żadne brednie, mówcy, głupcy ośmieszają prawdę Za to biorą w chuj gotówki i pchają się na wokande Każdy ma prywatne dno, moje pokonam zmianą pragnień Robisz sam sobie na złość, albo w sobie to samo znajdziesz [Ref.] Noce, doby, chwile zostały jak dziary mi Trochę boli, dzisiaj nie widzę skazy w nich Nie czytam starych wiadomości Uciekam furą w cień jak Gosling x2 Znowu jadę w trasę, ręka, okno, zimny łokieć Już nie jesteśmy razem, ale chyba będzie okej Nie zamierzam mówić, nowy ja z popiołu feniks Ale taka prawda, upadłem żeby się zmienić Każda zmiana na lepsze, na reszcie w końcu działam konkretnie Ale nie będę udawał, że twoja twarz nie dopada mnie we śnie Weź nie, żyje się dalej już nie ma weź mnie Tylko jebane sociale, granie nowocześnie w te gierkę To nie żadne brednie, mówcy, głupcy ośmieszają prawdę Za to biorą w chuj gotówki i pchają się na wokande Każdy ma prywatne dno, moje pokonam zmianą pragnień Robisz sam sobie na złość, albo w sobie to samo znajdziesz [Ref.] Noce, doby, chwile zostały jak dziary mi Trochę boli, dzisiaj nie widzę skazy w nich Nie czytam starych wiadomości Uciekam furą w cień jak Gosling
Rate this song
0/5.0 - 0 Ratings
Loading comments...
Credits
- Writers
- Klarenz