Deal

Album cover art for "Deal" by Klarenz

Klarenz - Rap

Deal

2 Plays

Duration: 5:05

View ArtistView Album

Lyrics

Language:

[Ref.] Pytają Klari gdzie masz deal, deal? Niby bez niego nie ma nic, nic Klari gdzie masz deal? Jedyne co mam do powiedzenia to jebać, jebać, jebać ich Nie ma money, to nie pogadamy x7 Nie ma money to, nie [Zwrotka 1] Z ręki do ręki lecę jak w 98' Do starego wilka mówią jedziesz kocie Wielu urodziło się po 98', damy rade razem i będzie okej Sezonowcy lecą na target, pokazuje, że sam to ogarnę Wiem coraz bardziej, oni nie znają moich zagadnień Ja jestem w tym naprawdę Widzę, że jesteś głupi facet, chuja ci pomaga Gucci pasek Życia będę się uczyć raczej, ode mnie te białe kruki macie Tworze, latam i skille nie dyskont, dlatego latam i co szczyle myślą Karma wraca dopadnie cię cipko, Klari spokojny o swoje dziedzictwo Mam czarne serce, znów uciekam z tej plantacji Na której paru kumpli rządzi i układa plan akcji [?] przejęła władzę na festiwalach ma schadzki Wszystko byle za lajki, [?] łapią za kartki Powoli tu nie ma komu ufać, powoli sam w drogę ruszam Jadę samochodem w upał, potem lecę po swoje z buta Jebać rzeczy, na które nie mamy wpływu Oni tylko mnie pytają ciągle.. [Ref.] Pytają Klari gdzie masz deal, deal? Niby bez niego nie ma nic, nic Klari gdzie masz deal? Jedyne co mam do powiedzenia to jebać, jebać, jebać ich x2 [Zwrotka 2] Mi scusi intruzi, wyjebane na tych ludzi Niech skaczą jak bitch ui, nie potrzebne mi ich tłumy Chyb-chyba nie wymagam zbyt wiele Na pewno nie pragnę ich siedzeń I nie posądzam o intelekt, na straganie sprzedają syf i biedę I tyle zostanie po imprezie i tyle jest warte ich istnienie Obrysowuje świat jak rotoskop, nie wiem czy Klari to spoko gość Podejmuję ryzyko jak motosport, oni mnie nie kupią flotą swą Złote góry obiecują, a ja nie wierzę idiotom w to Skoczmy razem do mojego świata, no to hop! Bitch, be humble, byłem za długo humble widocznie Badness, mechanic weakness i znowu random na topie Mówili, że bez nich się skończę, tymczasem POZA to nowy początek Stylówa się przebija w Polsce, poleganie na liczbach żałosne Jeden, dwa, trzy, cztery zera czy pięć zer Idole kazali głowę otwierać czy może radzić sobie bez niej, nie Nie robię liczby nie wejdę, jednorazowe wygranie na Wemblay Niedzielni kibice wszędzie, liczy się to co wymierne Jesteś tu ze mną, czuj się wyjątkowy Jeżeli nie czają znajomi, chuja nie mogą wyjąć z głowy Dzięki za próbę oni i tak zawsze będą myśleć, że wygrali Owce lecą na rzeź, z boku obserwuje ich team Klari

Rate this song

Rate this song

0/5.0 - 0 Ratings

5
0.0% (0)
4
0.0% (0)
3
0.0% (0)
2
0.0% (0)
1
0.0% (0)

Loading comments...

Credits

Writers
  • Klarenz