Pan Śmierć

Album cover art for "Pan Śmierć" by Kartky

Kartky - Rap, Polska

Pan Śmierć

2 Plays

View ArtistView Album

Lyrics

Language:

[Zwrotka 1] Miałem w planach pierścionek i opcje za dwadzieścia pensji jej matki Bałem się wybrać złą stronę, to dramat pokoleń, stałem się zbyt gorzki i kwaśny Wybrakowani na skali miliona, ich życie mi woła, nie, nie wracajmy Od kiedy wena się sypie na lustrach - gusła poszły do przodu jak panny I gusta, tak głupie, zamknięte, wyciągam ręce po pengę i przemierzam świat Oglądam z jej wnętrza to wszystko co zmienia wasz horyzont patrzenia, ot tak Dotykam rękami ścian, są zimne i transparentne, jakby kurwa ze szkła I jawnie kłamią mi o swojej formie, a wiem, że zostały stworzone jak ja; przypadkiem Nim dotknę powietrza dłonią popłynę tym statkiem ostatnim Żaglowiec ma znaki na płótnie nekrolog i wkrótce jak wróce to zwiniemy martwych z tej tratwy jak Oni Dłonie do broni, oni jak my a my to-nie-my jak każdy Wykolejeni jak dziwki, ochrona, górnicy, raperzy i gwiazdy Nie wierzysz? to sprawdź ich: noce na manie i cienie na ścianie, to życie czy pastisz? Wena do walki słowami mnie martwi, za rzadko chyba trafiam z kartki na klatki Błędy w systemie są constans, względem natchnienia, hm, ujmę to tak: Kończę zabawę gdy robi się jasno a za plecami trwa wojna od lat, rap [Refren] Pan śmierć, przechadzam ulicami I nie liczę się już z nikim skoro każdy ma mnie za nic [x8] [Outro] Pan śmierć, przechadzam ulicami I nie liczę się już z nikim I nie liczę się już z nikim Pan śmierć [Tekst i adnotacje - Genius Polska]

Rate this song

Rate this song

0/5.0 - 0 Ratings

5
0.0% (0)
4
0.0% (0)
3
0.0% (0)
2
0.0% (0)
1
0.0% (0)

Loading comments...

Credits

Writers
  • Kartky