Nie odbierzesz

Album cover art for "Nie odbierzesz" by Kaczy

Kaczy - Rap, Drill

Nie odbierzesz

2 Plays

View ArtistView Album

Lyrics

[Intro] Nie odbierzesz mi, za mną już tyle lat Kaczy Proceder, SWD production, Dill Gang Familia Jebać kurwy Wszyscy ci, co zbrukali swe imię, już dawno stąd, kurwa, odeszli [Zwrotka 1] Dill Gang Familia, Kaczy Proceder, nie muszę się chyba przedstawiać Znasz dobrze ten głos, mój z ulicy rap, uderza centralna Warszawa Z szacunkiem dla dobrych, a pogarda śmieciom, nie mogę inaczej w tych czasach Śmierdziele chcą wjebać się w butach na dywan, niestety tu tak nie wypada Nie trzeba mi lajków, wyświetleń w milionach, nie po to to robię od dawna Ci, którzy mnie znają, szanują mój rap, wiedzą, liczy się tylko prawda Być autentycznym w tym, co się robi, to pierwszy krok do zwycięstwa Nie jestem artystą jak większość tych petów, co w głowie im sława i penga Rap prosty dla ludzi, bez lansu, rozumiesz? Nie Louis, Gucci czy Prada Tu jestem swą marką, grasuję półświadków, sam sprzątam po sobie bałagan Uszanuj lub odejdź, słyszałeś wyraźnie, rapu jest tu cała masa Dla bandy baranów środkowy palec, zawistne parówy, zapraszam [Refren] Nie odbierzesz mi, za mną już tyle lat Honoru, dumy, ludzi, co przeszli razem tej drogi szmat Nie odbierzesz nam, ulicę mamy we krwi Wszyscy ci, co zbrukali swe imię, już dawno stąd, kurwa, odeszli Nowa fala tych, co udają nas Gangsterzy z papieru, w kit ulicznicy, jebać ten sztuczny blask Nie odbierzesz nic, choćbyś bardzo chciał Jesteśmy na miejscu, stoimy sztywno, miażdżymy ten pseudo-rap [Zwrotka 2] Chcą błyszczeć jak gwiazdy, jasno na niebie, na pierwszej linii brylować Jagodzianek pliki, pożyczone auta, a na stole klamki i towar Niestety lewizna nigdy nie popłaca, nie kupisz szacunku ulicy Kimkolwiek byś nie był i co byś nie zrobił, to zawsze tu będziesz nikim Nie pomoże hajs, pitbulle na smyczy, to nie ten film, nie ta jazda Z tą mordą, pajacu, i z tym zachowaniem, to możesz tu grać tylko błazna Te słowo ważne jak święta spowiedź przed Bogiem, ja nie słucham księdza Ani śledczego czy prokuratora, ich jebana banda przeklęta Jak nie masz cohones, mój drogi kolego, pisz dalej swe śmieszne linijki Lub weź się jak człowiek za normalną pracę, przynajmniej nie zrobisz tym krzywdy Tu liczy się honor, rodzina, przyjaźń, wolność jedyna, kochana Niejeden tu krzyczał już ostro "uuu, cash", a skończył jak śmieć, na kolanach [Refren] Nie odbierzesz mi, za mną już tyle lat Honoru, dumy, ludzi, co przeszli razem tej drogi szmat Nie odbierzesz nam, ulicę mamy we krwi Wszyscy ci, co zbrukali swe imię, już dawno stąd, kurwa, odeszli Nowa fala tych, co udają nas Gangsterzy z papieru, w kit ulicznicy, jebać ten sztuczny blask Nie odbierzesz nic, choćbyś bardzo chciał Jesteśmy na miejscu, stoimy sztywno, miażdżymy ten pseudo-rap

Rate this song

Rate this song

0/5.0 - 0 Ratings

5
0.0% (0)
4
0.0% (0)
3
0.0% (0)
2
0.0% (0)
1
0.0% (0)

Loading comments...

Credits

Writers
  • Kaczy