Moje Miasto

Album cover art for "Moje Miasto" by Intruz

Intruz - Rap

Moje Miasto

0 Plays

Duration: 3:44

View ArtistView Album

Lyrics

[Refren] Kopertowy dach chcę z widokiem na miasto I ja, syn złomiarza, będę podziwiał je nocą Sznur latarni prowadzi, bo one nie gasną A po sobie zostawię moje życie a nie posąg Kopertowy dach chcę z widokiem na miasto I ja, syn złomiarza, będę podziwiał je nocą Całe życie musiałem walczyć jak Fidel Castro A papierowy księżyc przypominał, że jest o co [Zwrotka 1] Pewnie w spadku ojciec podarowałby mi wózek Możecie nie wierzyć, ale strasznie by mnie urzekł Wziąłbym go jak facet i bym pchał go ulicami Nigdy nie dbałem o siebie, a o was jak święty Józef Czuję, że się duszę, ale to nie wina smogu Komu mam zaufać jak nie zaufałem Bogu Całe życie się ryłem, a dla Was ryje się dalej A ty podchodzisz z pytaniem - "Gdzie ten stary Intruz?" Piłem, ćpałem, trenowałem, się gubiłem, uciekałem Nie wierzyłem, nie kochałem, dziś pochowałem animusz Sam zaczynam jeść jak już inni się najedli Trzeba się nauczyć pokonywać swoje lęki Kopertowy dach chcę z widokiem na miasto I ja, syn złomiarza, będę podziwiał je nocą Sznur latarni prowadzi, bo one nie gasną A po sobie zostawię moje życie a nie posąg [Refren] Kopertowy dach chcę z widokiem na miasto I ja, syn złomiarza, będę podziwiał je nocą Sznur latarni prowadzi, bo one nie gasną A po sobie zostawię moje życie a nie posąg Kopertowy dach chcę z widokiem na miasto I ja, syn złomiarza, będę podziwiał je nocą Całe życie musiałem walczyć jak Fidel Castro A papierowy księżyc przypominał, że jest o co [Zwrotka 2] Zawsze się znajdzie taki drugi wujek sknerus Zawsze ma więcej, ale tobie mówi nie rusz Będzie trzeba sam usypię wzgórze, ono da mi widok I będę podziwiał z góry niczym z lotu ptaka pilot Pochodzę z ulicy czyli dla większości z nikąd Aby móc się ogrzać na niej nie wystarczy trykot I kiedy patrzę na billboard nie dowierzam I nie wiem sam czasami dokąd zmierzam Wszyscy gdzieś odeszli, został ciężar Chyba wezmę go na wózek no i sprzedam I jeśli kiedyś miasto postawi mi posąg To niech go lokalni na złomowisko wywiozą [Refren] Kopertowy dach chcę z widokiem na miasto I ja, syn złomiarza, będę podziwiał je nocą Sznur latarni prowadzi, bo one nie gasną A po sobie zostawię moje życie a nie posąg Kopertowy dach chcę z widokiem na miasto I ja, syn złomiarza, będę podziwiał je nocą Całe życie musiałem walczyć jak Fidel Castro A papierowy księżyc przypominał, że jest o co [Zwrotka 3] Jedni w willi w Bierkowicach, a inni w blaszanej wiacie Przy grzałce się grzeją i radości sobie życzą To ta chwila, która powinna być w rodzinnym klimacie Ja spowiadać się będę, ale tylko przed ulicą Każde miasto powinno mieć swojego poetę Każde ma żebraka i polityczną kuwetę I kolejny dzień odfrunął porzucony na wietrze Czuję jego urok w jego każdym milimetrze I tak będą miały to czego nigdy nie miałem Jeśli kiedyś na mej drodze stanę naprzeciwko kata Dumny będę, że w rodzinnym mieście dom wybudowałem A moje dzieci patrzą na nie tak jak kiedyś tata [Refren] Kopertowy dach chcę z widokiem na miasto I ja, syn złomiarza, będę podziwiał je nocą Sznur latarni prowadzi, bo one nie gasną A po sobie zostawię moje życie a nie posąg Kopertowy dach chcę z widokiem na miasto I ja, syn złomiarza, będę podziwiał je nocą Całe życie musiałem walczyć jak Fidel Castro A papierowy księżyc przypominał, że jest o co [Outro] Kopertowy dach chcę z widokiem na miasto Sznur latarni prowadzi, bo one nie gasną Kopertowy dach chcę z widokiem na miasto Całe życie walczyć musiałem jak Fidel Castro

Rate this song

Rate this song

0/5.0 - 0 Ratings

5
0.0% (0)
4
0.0% (0)
3
0.0% (0)
2
0.0% (0)
1
0.0% (0)

Loading comments...

Credits

Writers
  • Intruz