Sandman

Lyrics
[Zwrotka 1] Siedziałem na winklu, paliliśmy dżoje, wszystko jakoś bez wysiłku Przygody typu Sawyer zaczynają się na pinglu Wspomnieniami stoję obok sklepowego szyldu Wokół sami swoi jak na Mokotowie Wilku, ej Wciąż jest więcej niż kilku, nas więcej niż ich tu Nie powiem ile za zdrowie wypiłem litrów Rozmowy z Bogiem pod blokiem jak jakiś biskup Mam taką drogę co schodów pod górę w pizdu Czasem brakuje oddechu, brakuje mi słów Nie epitetów od moich kochanych pysków Wołają mnie, bis już, ej [Refren] Nadal witany jak brat, a nie jak enemy Maluję to jak Basquiat, obraz jak telebim Moja życiowa szansa to nie jest felony Nadal witany jak brat, a nie jak enemy Gada do ciebie Sandman Maluję to jak Basquiat, obraz jak tеlebim Moja życiowa szansa to nie jest fеlony Gada do ciebie Sandman [Zwrotka 2] Miewałem piach w oczy, miewałem piach w bucie Ten dookoła burdel to nie był dom uciech Tutaj niewiele uszczkniesz, jedynie stąd uciec Ktoś wiąże koniec z końcem, a to nie ten supeł, ej I nie jest super, ej A miał być nowy Mercedes no i to w Coupe, ej Nieważne czym wieziesz dupę, a co z serduchem, ej To już do trumny nie wejdzie przecież to głupie [Refren] Nadal witany jak brat, a nie jak enemy Maluję to jak Basquiat, obraz jak telebim Moja życiowa szansa to nie jest felony Nadal witany jak brat, a nie jak enemy Gada do ciebie Sandman Maluję to jak Basquiat, obraz jak telebim Moja życiowa szansa to nie jest felony Gada do ciebie Sandman [Zwrotka 3] Ze mną Goodman, a nie Badman Tutaj uczta, u nas tłusty stek, żaden snack wrap Microphone check, ej raz, dwa Jeszcze nie tak dawno byłem łysy jak Pazdan I pisałem wersy na Custom Metro Wilanowska, pokój z wyjściem na balkon Wtedy marzyłem o życiu z pasją Teraz mówi mama "Łuki masz to" Teraz mówię mamie "Mama mam to" Drzemy z Kiedrasiem gardło, jest las rąk Siedem, siedem w całej Polsce jak patron Robimy wciąż małe kroki jak Armstrong To nadal są duże kroki na to miasto Ten basen jest za głęboki na to miasto Budynek za wysoki na to miasto A chora ambicja nie daje mi zasnąć [Refren] Nadal witany jak brat, a nie jak enemy Maluję to jak Basquiat, obraz jak telebim Moja życiowa szansa to nie jest felony Nadal witany jak brat, a nie jak enemy Gada do ciebie Sandman Maluję to jak Basquiat, obraz jak telebim Moja życiowa szansa to nie jest felony Gada do ciebie Sandman
Rate this song
0/5.0 - 0 Ratings
Loading comments...
Credits
- Producers
- 2K Beatz