Bez Ładu

Lyrics
[Zwrotka 1: Hase] Nie pisz o mnie na necie, nigdy nie byłem od ciebie Nagraj numer jak się, kurwa, tam poczułeś na tym fejsie Pierwsze miejsce w lidze nigdy nie dla was Ja idę, a ty się może wreszcie postarasz Ciężkie rapy, kiepskie rady Spisałbym was jedną ręką - na straty Hase, Radom, dalej pcham to, lecę Nie przepraszam bardzo za to jaki jestem Wielu ludzi mnie nie kuma za bardzo Nie chciałbym się z nimi kumać za bardzo Wciąż zagadką, za prawdą, niech będzie Choć rap to ogółem tylko kłamstwa i brednie Parę rzeczy mi nie wyszło jak złoto Jak się wrócę to po to (tylko po to) Jeszcze Polska się pozna tak na mnie Że będą raperzyny się wybijać na tym hajpie [Refren: Hase] Czasem sobie coś pogadam bez ładu (Raz, dwa, trzy) Jak ty Choć nie takie podejście zawsze miałem do rapu Niech będzie, słuchałem tego co gadacie wy Moje zwrotki na szczyty idą lub ze mną do piachu (Raz, dwa, trzy) Chuj z tym Nie przyszedłem po hajsik za parę słabych tracków Dzieciaku, muszę ogarnąć wokół siebie syf Czasem sobie coś pogadam bez ładu (Raz, dwa, trzy) Jak ty Choć nie takie podejście zawsze miałem do rapu Niech będzie, słuchałem tego co gadacie wy Moje zwrotki na szczyty idą lub ze mną do piachu (Raz, dwa, trzy) Chuj z tym Nie przyszedłem po hajsik za parę słabych tracków Dzieciaku, muszę ogarnąć wokół siebie syf [Zwrotka 2: Hase] Już nie chodzi się po klatkach pić wódki Ty traktujesz to jak powód do przewózki Różne skutki miały zabawy w taniec I cisza, niech gimbaza sprawdzi co się stanie Zryty beret i stypa, wiecznie, zoba Bo mi dużo się niekoniecznie podoba Wciąż układam te puzzle, tam źle, tu źle Oczywiście innym się udaje (zawsze) Nie ma już nieidealnych typów, panien Wiem co mówię, widziałem na instagramie Leżysz plackiem jak śmieć, wszystko wokół płaskie Dlatego się tak pastwię przez sieć Trochę śmieszy nadal, serio Jak raperzy pragną rymy składać serią Samo drewno tu leży i musicie za to beknąć Przynajmniej moje skille każą wierzyć, że te bale na was jebną [Zwrotka 3: Szesnasty] Banany chcą dziś pouczać Czym jest ulica, albo jak się nie bać A ja znam typa co chce ich nauczyć Jak nie oddychać i wisieć na drzewach Typie, ja nie wzywam do nienawiści Wierzę, że solą tej ziemi jest miłość Zjechałem z drogi i patrzę na wszystkich Jak wielu na śliskim się wypierdoliło Wesołe tandemy, złapani za ręce A potem zdziwieni padając na mordę "Ale urwał, ale to było dobre" Wesołe tandemy, złapani za ręce A potem zdziwieni padając na mordę (Ale urwał, ale to było dobre) Rap nie do tupania nogą Rap co im zniszczy procesy poznawcze Nie zdążą spytać nawet "Pan do kogo?" Wejdziemy w mózgi przez otwory w czaszce Hase, Szesnasty, Szesnasty, Hase Właśnie pukamy taranem do drzwi Jak mamy zrobić im napad na branżę By trzeba trenować napady na cyrk Zanim odejdę to zostawię słowo Dam nieśmiertelne: prawdę i skill Ty jak odejdziesz to zostawisz logo Tak samo tanie jak dzieciak co szył Wpisz se "Bangladesz" i weź dotknij świata I jak się rozpłaczesz, skocz autem do Maka A ja podsumuję świat wersem Białasa: "Blakablakablaka" [Refren: Hase] Czasem sobie coś pogadam bez ładu (Raz, dwa, trzy) Jak ty Choć nie takie podejście zawsze miałem do rapu Niech będzie, słuchałem tego co gadacie wy Moje zwrotki na szczyty idą lub ze mną do piachu (Raz, dwa, trzy) Chuj z tym Nie przyszedłem po hajsik za parę słabych tracków Dzieciaku, muszę ogarnąć wokół siebie syf Czasem sobie coś pogadam bez ładu (Raz, dwa, trzy) Jak ty Choć nie takie podejście zawsze miałem do rapu Niech będzie, słuchałem tego co gadacie wy Moje zwrotki na szczyty idą lub ze mną do piachu (Raz, dwa, trzy) Chuj z tym Nie przyszedłem po hajsik za parę słabych tracków Dzieciaku, muszę ogarnąć wokół siebie syf
Rate this song
0/5.0 - 0 Ratings
Loading comments...
Credits
- Writers
- Szesnasty
- Hase