Wysypisko Zużytych Łez

Lyrics
[Zwrotka 1: Haju] Pędzimy szybko na wysypisko zużytych łez jest blisko Daj rękę mi, no bo będzie Ci samemu ciężko znieść to wszystko Nie wiem czy rozumiesz świat naprawdę, wierzę w sny-mówisz "to odważne" Jeden z nich właśnie masz, więc korzystaj póki masz szansę Mówią na mnie stróż wysypiska, bo duży kluczy pęk ściskam W rękach giwera, mierzę w złodzieja... cziki, cziki pęk - życie zabieram Zabijam ludzi, którzy kradną łzy, ich sztuczne emocje i sztuczny byt Oni defakto są i defakto ich nie ma i nie wiem jak to wytłumaczę ci Żywe trupy, takie gówno w skórze i tylko łzy tu kradną cudze Kradną uśmiechy i kradną smutek, bo nie potrafią żyć na stówę W naszych snach to szpetne są, widzę wszędzie to dlatego w ręce broń Wybieram lepsze zło, nie mogę oddać łez i pieprzę to, bo to tylko sen [Zwrotka 2: Shot] Zazwyczaj trudno je odróżnić, dla wielu to tylko krople Żadna z nich nie jest taka sama jak inne, znam je aż za dobrze, są niewinne Sortuję je według emocji, w których powstały Chodź pokażę Ci gabloty, mam je w szklanej sali Mienią się kolorem stali, egoistów parzą jak ognie Ludzie wylewają je często, a najszczersze trafiają do mnie Te fałszywe kładę jak ofiary, bo wiem co będzie dla nich karą Na asfalt rozgrzany słońcem gdzie wysychają Te wyśmiane przez resztę leżą martwo w drewnianych skrzyniach Zrodzone ze wstydu, do dzisiaj nie chcą by ktoś je widział Są pełne pokory, a wylane najszlachetniej Jeśli wstyd Ci za to co zrobiłeś to jeszcze masz serce tam głębiej Zrzucam garściami tuziny bezużytecznych kropli ze śmiechu Mylonych z tymi z radości prawdzie na przekór Niegroźnych łez, nieludzkich lęków mam wiele pełnych strachu Bo XX wiek wypełnił mi na stałe ten zasób Ja jestem selekcjonerem, poznaję po oczach I gardzę tymi, którzy płaczą tutaj tylko na pokaz Żadna z łez nie jest taka sama jak inne, znam je aż za dobrze Zwykle trudno je odróżnić dla wielu to tylko krople [Zwrotka 3: Człowień] Znowu śniadanie je w aucie, no bo nie je w domu Jego praca - nie życzyłbym jej nikomu Bezsenność wraca choć pije na wieczór W sumie nie ma domu, mieszka w starym jelczu Naczepa od STARA, ale nie jest za stara Żeby przewieść te łzy, prosi o nie sama On nie ma zmiennika, nikt nie dał rady Od dawna pracuje sam tam na dwie zmiany Jego życie to bezsens nie ma w nim miłości Ludzie wynoszą łzy daje znak przez głośnik Może byłeś i ty, jak wjeżdżał na chodnik Witają go bo chcą by je zabrał od nich Jego twarz zniszczona, nie wyznaje uczuć Wychodzi, ładuje, szuka i pcha aż do skutku Wiem, że nawet nie sprawdza przelewu na konto Nie rozmawia z nikim, a słucha radia po to Żeby wiedzieć jak szybko te łzy dowiezie Żeby łzy dotarły na wysypisko świeże Nie lubi przystanków gdy się dzień wydłuża Jedyne cześć w jego życiu to słowo od stróża [Tekst i adnotacje na Rap Genius Polska]
Rate this song
0/5.0 - 0 Ratings
Loading comments...
Credits
- Writers
- Haju
- Człowień
- Shot 71