Dzieci ulicy

Album cover art for "Dzieci ulicy" by Fundacja nr 1 & Wigor

Fundacja nr 1 & Wigor - Rap, Polski Rap

Dzieci ulicy

0 Plays

Duration: 5:31

View Album

Lyrics

Language:

[Zwrotka 1: Felipe & Jaźwa] Kiedy jak nie teraz kilka słów od Zipera Reprezentuje Z.I.P. ekipę Felipe mam ksywę, wyznaję maksymę Jak zaczynać to od zera, jak nawijać to od serca Aż dech zapiera w piersiach Co i rusz to nowy horyzont otwiera Po burzy mózgu spokoju ocean Czysty relaks i nic nie doskwiera Ty to doceniasz jak sztuki mecenas Teraz niczym spirytystyczny zaczynam seans Bo przemawiam do tych prawdziwych duchem Rodem z ulicy, taką mam fuchę jak prawdy szluger Na granicy między sukcesem a brukiem Zamieszkuję jeden z tysięcy bunkier Da się tu żyć pod jednym warunkiem Z szacunkiem dla ludzi, obierz kierunеk Zadbaj uczciwie o swój wikt i opierunek W labirynciе życia weź bądź spryciarz Z milionów dróg wybierz jedną do wyjścia Mówiąc pokrótce do szczęścia furtkę Silna wola i charakter jest twoim kluczem Być kimś to być życia pilnym uczniem Liczyć na siebie a nie na ratunek Nasza przyszłość to dzieci podwórek Nam nic nie wadzi i nic nie doskwiera Kochamy te ulice, kochamy te dzielnice Chcemy żyć właśnie tu i właśnie teraz [Zwrotka 2: Jaźwa & Felipe] Jak wielu z was siedziałem na ławce A zimą szukałem schronienia na klatce Mama powtarzała - uważaj na siebie Jak nie nogi w gipsie to zęby na glebie Inne dzieje, nie było Internetu Play stacji, komórek, tym podobnych gadżetów Pączki z saletry czy chrabąszcze w windzie Takie były czasy zbroić tu i ówdzie Często młodzi ludzie nie dostrzegają Naśladując z dorosłych czas beztroski skracają Przejebane to mają w Afganistanie Tam dziesięciolatek z kałachem przez ramię Walczy o swój dom z rozpaczliwą energią Ty na to patrzysz z roździabioną gębą Teraz już doceniasz czy nadal wszystko jedno Twe ulice szare, które nie raz są koszmarem Uwierz w siebie dzieciak, a nic złego się nie stanie Zostań prawilniakiem nim staniesz się mazgajem Twoje życie rajem czy też piekłem będzie Dostałeś od Boga swój los w swoje ręce [Refren] Normalne dzieciaki ze zwykłej ulicy Niezwykłe przeżycia na każdej dzielnicy W każdym mieście, w każdym państwie Masz szansę to ją bierz i się ciesz, wiesz? Normalne dzieciaki ze zwykłej ulicy Niezwykłe przeżycia na każdej dzielnicy W każdym mieście, w każdym państwie Masz szansę to ją bierz i się ciesz, wiesz? [Zwrotka 3: Ward] Dzieci ulicy, dzieciaki podwórka Ci co siedzą na murkach, szkołach i na schodach O życiowych kłodach przeczytasz z tych twarzy Każdy o czymś marzy choć nie raz się sparzył Wszystkich ciągnie do melanży dobry przykład daleko Ogólnie wiadomo przecież, że nie ma lekko Czy trudna droga okaże się lżejszą? Warto się starać by kiedyś mieć miękko Żądze powstrzymać by później móc brać Teraz się uczyć czy teraz balować? Młode głowy często nękają te pytania No i prawidłowo przecież to kwestia przetrwania Nie tylko z dnia na dzień Teraz jestem starszy i co dobre wiem Ale bez ściem, to jawa nie sen Na dobre rady dawniej głuchy jak pień Młody łyknie wszystko byle ładnie owinięte Kto co na tym zyska farmazon za chachmętem Jebane media, pralnia mózgów otępia nowe pokolenia Co do tego nikt nie ma chyba już zwątpienia Propagują zło by z dobra się śmiać Dokąd ten świat zmierza ja pytam, kurwa mać Przeciwstaw się temu, nie ma się czego bać By nie dać się zakręcić rób to na co cię stać [Zwrotka 4: Wigor] Pamiętam dobrze czas kiedy za małolata Po za naszym podwórkiem nie widzieliśmy świata U kogoś wolna chata, albo w teren na wagary A po nocach darliśmy japy pobite gary Wszędzie było nas pełno, nie sposób było nas uciszyć Każdy zlewał na obowiązek nocnej ciszy Taki układ towarzyszył, siedzieliśmy tu non-stop A dzisiaj większość działa już na własne konto Wtedy wszystko wydawało się takie proste To wspomnienia o podwórku na którym dorosłem Dzisiaj śmigam do roboty by się utrzymać Nie żałuję niczego człowiek mam co wspominać Zawsze mogę przycupnąć tu choćby na moment Zjarać dżoja z koleżkami gdzieś tuż pod domem Gdzie nie pójdę zawsze spotkam jakieś mordy znajome Wigor dla swojaków zawsze dostępny abonent Po dziś dzień z mikrofonem chłonę ten obrazek Dzieciaki na podwórkach łapią swoją fazę Tu mają swoją bazę i swoje nazewnictwo Swój podwórkowy rap, który stał się tradycją, tak [Refren] Normalne dzieciaki ze zwykłej ulicy Niezwykłe przeżycia na każdej dzielnicy W każdym mieście, w każdym państwie Masz szansę to ją bierz i się ciesz, wiesz? Normalne dzieciaki ze zwykłej ulicy Niezwykłe przeżycia na każdej dzielnicy W każdym mieście, w każdym państwie Masz szansę to ją bierz i się ciesz, wiesz?

Rate this song

Rate this song

0/5.0 - 0 Ratings

5
0.0% (0)
4
0.0% (0)
3
0.0% (0)
2
0.0% (0)
1
0.0% (0)

Loading comments...

Credits

Writers
  • Felipe (POL)
  • Jaźwa (POL)
  • Ward (POL)
  • Wigor