PRELUDIUM

Album cover art for "PRELUDIUM" by Fukaj

Fukaj - Rap, Polski Rap

PRELUDIUM

0 Plays

View ArtistView Album

Lyrics

Language:

[Zwrotka 1] Okej, trochę nas nie było i wracamy wziąć to co nasze I wziąć to na zawsze, obu nas znacie Charliego mnie, i mnie trochę bardziej Fukaj najbardziej hejtowany w Polsce Ta płyta dowodem jest na to, że progres przychodzi z czasem To nie będzie to samo, bo płytę robimy inaczej Idę na wojnę jak wilk, teraz mam formę i progres i kwit Otwieraj proszę nam drzwi Teraz mam formę i progres i normę i obłęd jak nikt Nikt, nikt tu nie wchodzi, siedzimy w piwnicy Przy płycie są tylko znajomi, nikt mnie nie obchodzi Tylko rodzina i przyjaźń, chuj co robią oni W sensie w Warszawie, siedzę zamknięty na Gumie Jak pomysły w szafie W sensie na amen, mam wyjebane czy balet czy fajniе Jak chcesz to baw się, ja się nie bawię Kiedyś ich chciałеm poznawać, dzisiaj to nie chcę ich znać Doszło do mnie, że tutaj jest wszystko co dla mnie ma twarz Tutaj mam cały świat [Refren] Wracamy silniejsi, bardziej bezczelni Tak pełni intencji, pełni nadziei że płyta coś zmieni Nakreśli ścieżki, i komuś pomoże pozbyć się cieni Wracamy silniejsi, bardziej bezczelni Bez żadnych pretensji, lecz pełni refleksji Ja wciąż w depresji, to się nie zmieni Przynajmniej może ucieknę od śmierci Wracamy się pozbyć demonów Wracamy, bo chcemy do domu Wracamy, żeby w końcu poczuć Co to jest powrót, co to jest spokój Wracamy, by uciec od sztormu Wracamy, by uciec od mrozu Wracamy, by uciec od zmroku serca, żeby nie musieć uciekać [Bridge] Preludium, preludium, preludium, tak mi dopomóż Preludium, preludium, preludium, tak mi dopomóż Preludium, tak mi dopomóż [Zwrotka 2] Siedzimy już nad tym trzy lata, bo obłęd to dar, a nie kara Mówią nam jak mamy latać, ja wolałbym spotkać Ikara Szczęście to tylko przywilej, szczęście to tylko na chwilę Szczęście cię zgubi, udusi, zabije i minie Aw trakcie się wije jak żmije i gnije Mijało mi, i przychodziło, sam nie wiem co teraz jest prawdą Mijały dni, i się zmieniło już wszystko Myślę o tym gdy wychodzę na balkon Zostałem sam, wszyscy znajomi pojechali w świat Poleciała łza, nie mam znajomych, została ich twarz Patrząca na mnie zza szkła Dużo obcych oczu, głównie z telefonu Dużo obcych osób, unikam ich wzroku Najlepiej to w domu się czuję po zmroku Tu się otwieram, ty nie mów nikomu Obcy cieszą się bardziej, że widzą mnie niż przyjaciele Żeby wrócić do gimnazjum Oddałbym niewiele - tylko karierę [Refren] Wracamy silniejsi, bardziej bezczelni Tak pełni intencji, pełni nadziei że płyta coś zmieni Nakreśli ścieżki, i komuś pomoże pozbyć się cieni Wracamy silniejsi, bardziej bezczelni Bez żadnych pretensji, lecz pełni refleksji Ja wciąż z depresji, to się nie zmieni Przynajmniej może ucieknę od śmierci Wracamy się pozbyć demonów Wracamy, bo chcemy do domu Wracamy, żeby w końcu poczuć Co to jest powrót, co to jest spokój Wracamy, by uciec od sztormu Wracamy, by uciec od mrozu Wracamy, by uciec od zmroku serca, żeby nie musieć uciekać [Outro] Preludium, preludium, preludium, tak mi dopomóż Preludium, preludium, preludium, tak mi dopomóż Preludium, tak mi dopomóż

Rate this song

Rate this song

0/5.0 - 0 Ratings

5
0.0% (0)
4
0.0% (0)
3
0.0% (0)
2
0.0% (0)
1
0.0% (0)

Loading comments...

Credits

Writers
  • Fukaj