Mikropolis

Album cover art for "Mikropolis" by Flaszki i szlugi

Flaszki i szlugi - Rap

Mikropolis

0 Plays

View ArtistView Album

Lyrics

Language:

[Intro: Dźwiękowy Koleżka] FiS W miejscu w którym żyjemy od lat Nic nie dzieje się tu ale jest tu nasz duch [Zwrotka 1: Dźwiękowy Koleżka] Wyszedłem z domu wziąłem wdech, znowu czuć tu życie Które budzi się po śmierci jak co dnia o świcie Asfaltu nie mam pod stopami kiedy chodzę ulicami Większości miejsc, to ciągnie się latami Jestem wczuty i daję tym ulicom nuty Kiedy chodzę nimi to nie muszę patrzeć pod buty Nic nie dzieje się tu Umarł tej mieściny duch Nienawidzę często wracać, ale robię to znów Jedni tu, jebią wódę, inni harują z trudem Jeszcze inni w swoich światach pielęgnują obłudę Lecz kto nie kocha miejsca w którym żyje od dzieciaka Od lat szanuję je jak brata Jak zaczynaliśmy robić rap, kurwa, z nas szydzili Teraz mamy cały świat Oni pod sklepem skończyli Moi ludzie wiedzą jak do tego kiwać głową Za Wasze zdrowie dziś suszymy flaszkę nową Trzydzieści na godzinę, rajd na trzy samochody Tak było i będzie niezależnie od mody Nie ma lansu, tu nie ma pompy, jest czysta pasja My tworzymy historię na co dzień tego mikro-miasta Jesteśmy wciąż tu, znów słychać nas z głośników Mamy po dwadzieścia parę lat I za sobą parę przygód, joł W lato każdy jest nas wieczór długi Bo na wieczór długi mamy flaszki i szlugi Jestem w domu ziomuś kiedy mijam duży głaz Żeby wrócić tu ziomuś zawsze znajdę czas Zostawiłem tu serce mikropolis w podzięce Dużo mam stąd, ale wiesz, chce jeszcze więcej Jeden sześć kreska, dodaj jeden pięć zero Zapomnieć pochodzenia to jak tworzyć ksero Przez dwadzieścia lat parę rzeczy stanęło na drodze Podejdź do mnie, opowiem Ci skąd pochodzę [Zwrotka 2: Król Świata] Rzeczywistość chmielu i tytoniu ma barwy różnorakie Uczę się korzystać z życia, żeby nie wyszło na bakier Tutaj, gdzie świat ma inny kolor i znaczenie Dym daje woń a alko łechce podniebienie Wyszedłem z domu wziąłem wdech, czuję życie w żyłach Tutaj znowu wiosna i nam wiosna też przybyła Pachnie nowym dniem, nowymi możliwościami Dostaliśmy szansę i mocno ją trzymamy Wykorzystać wszystko do ostatniej kropli Tak kiedyś nawinąłem i powtórzę do tej zwrotki To podwórze dotknij, do tych puszek podbij Gdzie z opuszczonych szyb bas wyjebie Cię ze spodni Rajd na trzy samochody i trzydzieści na tablicy Każdy marzy, że swojego kiedyś się doliczy Każdy mały kiedyś tu posmakował ulicy Każdy z nas zna ten smak, każdy tutaj ćwiczył Każdy z nas czegoś chce, każdy czegoś szuka Tak się cieszę, że miałem okazję urodzić się tutaj Gdzie dzień nie śmierdzi tłuszczem, w nocy faktycznie ponuro Słychać bit butów gdy zapada półmrok Gdy nadchodzi zmrok, trzeszczą deski, płoną szlugi Wieczór długi, powietrze przecina kapsel jeden, drugi Lecą kurwy, leci mięso, tutaj nie ma cenzury Flaszki łamią rzeczywistość, widać tylko kontury Tu zatrzymał się czas i wypluł nas w przyszłość I każdy coś osiąga i każdy chce mieć wszystko Ważne by być blisko celu, osiągać łagodnie I ważne by tu wracać, o tym miejscu nie zapomnieć Bo to jest nasz świat i te wszystkie chwile I zdarte opony a nie zdarte winyle Nasz dom bracia, nasz dom tutaj Mikropolis nasze gdzie rodziły się uczucia

Rate this song

Rate this song

0/5.0 - 0 Ratings

5
0.0% (0)
4
0.0% (0)
3
0.0% (0)
2
0.0% (0)
1
0.0% (0)

Loading comments...

Credits

Writers
  • Jordah
  • Król Świata