Smutne outro

Album cover art for "Smutne outro" by Filipek

Filipek - Rap, Hip-Hop

Smutne outro

0 Plays

Duration: 3:19

View ArtistView Album

Lyrics

Language:

[Intro] Yo, smutna piosenka na wesołym bicie Freestyle Chcieliście outro, będzie, kurwa, outro, ej [Zwrotka 1] Siedzę sam na pustej chacie, nie mam do kogo otworzyć mordy Tak samotny, że wydzwoniłbym eskortki Zapłacę kafla, nie muszą ściągać spodni Niech mnie choć przytulą, tak proszą te cuck-oldy Ściany jak psychiatryk, połowy mebli nie mam Jakbym właśnie wrócił od dewelopera Brak mi nawet kotów, choć to złośliwe istnienia Jak darły się o piątej wyrzucałem je w marzeniach Ci idioci piszą "niech wróci stary Filipek" A ja właśnie se tworzę najszczerszą płytę Chuj czy będzie złota, niech opisze życie Nie musisz nawet kupić, niе mam problemu z kwitem Na terapii mówią, żе w końcu się u mnie skruszy beton Co mają mówić, jak płacę kafla co miesiąc? Teraz jak to piszę mam ochotę się rozpłakać Ale jakoś przejdzie, zawsze przechodzi do lata [Przejście] To jest takie smutne outro Ale na wesołym bicie (he) I dalej już, kurwa, nie mam rymu Freestyle, Fifi marzyciel [Zwrotka 2] Dzwoni księgowa, mówi, ze mam pół miliona Dzwoni menago, kwota jest podwojona Kiedyś to z sianem dramat był jak Antygona W mieszkaniu na przypał darli się jak mandragora Mieszkanie na przypał, życie na przypał Z pracy wyjebali, bo koncert przedłużył wypad Licencjat witam na rynku, kto o to pytał? Ziomek mówił, że dealerka jeszcze nas przywita R.I.P Preston, pamiętam klimat rozmów Robiliśmy "Gambit", poszło gówna parę klocków Kusiła Warszawa, gdy nie miałem w życiu bodźców Ale jestem 71, więc mówię prosto z mostu Wymyśliłem sobie rap Przez to się nie odzywałem z moim ojcem kilka lat Dzisiaj te relacje wyglądają tak Jakbyś wprost do pendolino przesiadał się z TLK [Przejście] Lecę sobie smutne outro Ale na wesołym bicie, hehe Raz, dwa, trzy [Zwrotka 3] Zarobiłem trochę, nie dałem odczuć ziomkom Jak miałem przewózkę, to tylko, kurwa, A5 Leci mi Kuban, szczęścia życzę na okrągło Też pamiętam czasy, gdy mnie rano witał Mordor Pracowałem na cieciowni i w call center w eurobanku Jak zapłaciłem za pokój, wyżyć z tego to był parkour Bez bogatych starych, miałem łeb na karku Więc jak słyszę rap o biedzie, to nie robię sobie żartów QQ to serce, ekipa, nie kartel Choć jak będzie trzeba dla nich, to zakończę beef nokautem Nikt nie pytał się, kurwa, o zyski z tantiem Bez pierdolenia o ciuchach przejęliśmy rapem kartę I jest mi lżej Bo przez freak fighty miewało się trudny sen Najlepszy szampan, wyjebany fame A rano nie mogłem patrzeć na obraz jak Dorian Gray [Outro] Dobra, kończymy ten freestyle Za więcej nie zapłaciliście eej

Rate this song

Rate this song

0/5.0 - 0 Ratings

5
0.0% (0)
4
0.0% (0)
3
0.0% (0)
2
0.0% (0)
1
0.0% (0)

Loading comments...

Credits

Writers
  • Filipek