Punkt widzenia

Album cover art for "Punkt widzenia" by Endefis & 1z2 & Ekonom

Endefis & 1z2 & Ekonom - Rap, Polski Rap

Punkt widzenia

1 Plays

View Album

Lyrics

Language:

[Wejście: 1z2] Wszystko się zmienia ,sposób myślenia skromne pragnienia, pamiętasz! [Zwrotka 1: Ekonom] Podstawowa szkoła miałem wtedy może lat 13 Znudzony lekcją zamyślony w okno patrzę Cisza i spokój, ten świat wydawał się prosty Dobra tylko jaki będzie kiedy ja będę dorosły Wtedy dwudziestoparuletni ludzie to zgredy Nie rozumiałem ich wcale ja miałem inne potrzeby Normalna sprawa żeby coś wiedzieć coś trzeba przeżyć Myślałem wtedy inaczej myślami żyłem na kredyt Teraz nie mam złudzeń cały czas się tym życiem trudzę Coś nie wyjdzie raz no to ciach i powtarzam próbę Chcę osiągnąć co założyłem sobie Kiedy byłem gówniarzem, teraz naprawdę wiem co robię Więc mimo cieć budżetowych chęć zawsze Żeby spełniać marzenia właśnie na takie życie patrzę Może kiedyś myślałem że w tym momencie będę mistrzem Fura, praca, flota, żona, kiedyś to marzenie ziszczę [Zwrotka 2: Bartosz] I wiesz co ja jeszcze do tego dodam Że los nie wszystko o czym marzyłem na tace mi podał A wciąż ta sama nieświadoma twarz młoda Kiedyś jeszcze młodsza, Boga bo ścieżka była prostsza Wciąż pewien, że jak się chce to można I teraz jeszcze jedno pytanie postaw Po co żyć warto? po to żeby wśród krat I żyje po to żeby to odgadnąć Bo póki żyje to jeszcze nic nie przepadło Może zedrę to gardło, krzycząc czego jeszcze bym chciał Ale na to co los przyniesie czasem muszę przystać Z wiekiem zwiększam dystans, bo odgadłem Że nie zawsze czeka na mnie to czego pragnę I nadzieje mam też na te kolejne dni Że namacalne jest to co teraz się śni [Refren: 1z2] Jak w oku mgnienia wszystko się zmienia Sposób myślenia skromne pragnienia, pamiętasz Tamte złudzenia dziś nie mają takiego znaczenia Dziś to tylko już wspomnienia, uczą żyjesz z doświadczenia Apetyt rośnie w trakcie jedzenia Znów rodzą się i umierają pokolenia i bez wątpienia To wegetacja, żywot drwi co przyszłość przyniesie mi Lepsze od powszednich życia dni Posłuchaj też Ty bo te słowa to ich zwiastun Warszawskie dziecko oddane swemu miastu [Zwrotka 3: Miexon] Za każdym razem przechodząc obok tej samej ławki Wspominam to gdy myślałem, że inaczej będe na nią patrzył Jednak niektórzy nadal nie są wstanie zmienić do niej swego podejścia Bo i lud dąży do tego bo oprócz rąk coś mieć w kielniach Wciąż pamiętam jak każdy miał własną wizję, by się ruszyć I nie zatracić siebie z miejsca, przecież z wiekiem nie tylko widzisz Ale i doceniasz więcej bo ze swojego okna Masz inny świat codziennie siła jest w Tobie w Nim i w nas wszystkich Wiedz że żaden człowiek nie rodzi się po to aby być nikim Ja idąc między sklepami kupuje wszystko Tylko, że oczami za szyby, a Ty się dziwisz Bo chce być zwykły jak inni Stojący w ten sam sposób przed tą samą szybą Powiedz czy to co z okien podstawówki Nadal identycznie widzą nie wszyscy Ale przed nimi jeszcze wszystko Wiedz, że szczęście jest blisko Dla niektórych aż za bardzo, kiedyś na chwilę Się zapomną i utracą własną wartość A co do mnie to nigdy nie zapomnę Bo wiem że jeszcze nie raz na tej ławce usiądę [Refren: 1z2] Jak w oku mgnienia wszystko się zmienia Sposób myślenia skromne pragnienia, pamiętasz Tamte złudzenia dziś nie mają takiego znaczenia Dziś to tylko już wspomnienia, uczą żyjesz z doświadczenia Apetyt rośnie w trakcie jedzenia Znów rodzą się i umierają pokolenia i bez wątpienia To wegetacja, żywot drwi co przyszłość przyniesie mi Lepsze od powszednich życia dni Posłuchaj też Ty bo te słowa to ich zwiastun Warszawskie dziecko oddane swemu miastu

Rate this song

Rate this song

0/5.0 - 0 Ratings

5
0.0% (0)
4
0.0% (0)
3
0.0% (0)
2
0.0% (0)
1
0.0% (0)

Loading comments...

Credits

Writers
  • 1z2
  • Miexon
  • Bartosz Endefis
  • Ekonom