Wojsko

Lyrics
[Zwrotka 1: Janmarian] Kto cię zabije? Pytasz, dlaczego nazywam to śmiercią? Bo to śmierć intelektu, tożsamości, niezależności, moralności Jedyny cel - ogłupić, zhierarchizować, oduczyć myślenia i podporządkować I użyć jak narzędzia do zabijania ludzi Bo chyba się nie łudzisz, że wojsko to wychowanie Myślę, że nie, chyba nie Tysiąc osób w takich samych ubiorach Gdzie pozycje określają tylko znaczki na pagonach Człowieku, człowieku! zapomnij o tym słowie przez rok Nie usłyszysz przez rok. Go nie powiesz Świat pozbawiony innych zasad niż: Rozkaz, kara, termin wykonania Sorry, ale nie dla mnie zabawa W której jestem pionkiem bez żadnego prawa Ale za to setką idiotycznych obowiązków Bez celu, bez końca, bez początków Niech dziękuję Ja nie potrzebuję wujka z gwiazdkami na czapce Co ma zawsze rację I nieprawdą jest, że rodząc się jestem wolnym człowiekiem Bo rodząc się mężczyzną w Polsce Rodzę się zaprogramowanym niewolnikiem Rodzę się z długiem wobec mego kraju Długiem, którego nigdy nie zaciągałem Długiem wymyślonym, narzuconym, nie przez system Lecz przez ludzi, którzy postanowili wpieprzyć się w me życie Jakim prawem mają mówić mi Od której mam wstać? Kłaść się, spać, gdzie jeść, gdzie siedzieć, gdzie stać? Jak to jest możliwe Że nie jestem swój w XX wieku, w 1995 roku A rzecz cała dzieje się w środku Europy? I dlatego mówię ci Wiesz co jestem, kurwa mać, zły! [Zwrotka 2: Volt] Jestem już dużym chłopcem, mam dwadzieścia lat I niejeden raz już ktoś przekonywał mnie Że to czas najwyższy zacząć funkcjonować w społeczeństwie A mi się jakoś wcale nie chce Mówiąc naukowo po prostu to pieprzę Nie widzę siebie bowiem w tym Ja się tu nie czuję i nie odnajduję Dlatego dziękuję Hej, czy nie wiecie nie macie władzy na świecie Nie myślałem nawet nikt że to ma już tyle lat Każdy z nas to zna, każdy z nas to powtarzał Kult to nagrał, oni wciąż swoje kłamią Udają, że nic nie widzą A ilu studentów studiuje tylko po to Aby nie dać się wplątać w wojsko Jak wiele kasy pompowaliśmy w lekarzy Aby mundur nam się nigdy nie przydarzył Unikanie, kombinowanie, wykręcanie się Nie wiem jak inni, ale dla mnie to okej Wszyscy tak robią, to normalne, to jasne I nie chcę słyszeć o tym, że teraz jest raj I tak pod siedemdziesiątych to do woja Każdy raz jak stał chciał czy nie I to na dwa lata Gówno mnie obchodzi, czy na dwa lata, czy na pół Mam za dużo do zrobienia, a czasu niewiele Pierdolę koszary wolę zostać tu Nie będę jeździć czołgiem i nikogo nie zastrzelę Słyszałem w radio ważnego księdza, który mówił Na ten temat, że obrona przed atakiem to nie jest agresja Wy cwaniaki tworzycie swe skomplikowane gry Sprawniej niż Nintendo, Genesis i Sega Znam wasze triki, więc nie wierzę politykom Nie uwierzę wam nigdy Jestem spokojny, skupiony, wyciszony Jak Waldemar z PSL Ale hej gdyby coś się stało To jeden z drugim, wiesz Nagły zwrot transformuję się jak załogi G I I'm bad jak Cool J Albo po prostu jestem zły
Rate this song
0/5.0 - 0 Ratings
Loading comments...
Credits
- Writers
- DJ 600V
- DJ JanMarian