Zawsze coś

Lyrics
Wow, ale wymyśliłem rym, ale win! Ale uwaga - to wzniosła myśl! Życie to nie film, a Ty nie Kim Teraz dostanę platynę i Fryderyk Zaraz dostanę pierdolca jak wyjdę w tych ludzi Nie wyjdę na ludzi, bo kto mnie złapie? Od małego nie leży mi system, siły decyzyjne mają na mnie papier Jesteśmy kukłami laleczko, świat będzie nasz, albo wpierdol Obiecaj mi kotuś, nie damy się lękom, bo duzio, duzio ludzi nie radzi sobie z depresją Mam pełne HP, dwa keviki i stan lękowy jak masz atak paniki A to ja się nie dałem koncernom, histeriom, nie grałem koncertów Zjebałem karierę, tak piszą Ci ludzie na Facebook Co Ty, kurwa wiesz o mnie, tak serio? Zaraz oszaleję Byłem złym przyjacielem, to jedno jest pewne, choć jest referendum, ja Tak jak wtedy Mes, siedzę sam Czytam fora. Och ja, to ja! Pół Polak, pół chav Nawet nie wiem jak się pisze klaun Kogo to? Na co komu to co mogę Ci dać, jak nie Tobie? Naprawdę niewiele mam Ale zawsze coś Wow, i znowu żyję w pętli Ten sam dancing, to disco Tamten after dwa dni temu był najlepszy, jutro znowu before Odkąd nie mam sekretów jestem tajemnicą Między nami jest tak bardzo cicho Za nami tak wiele, tak szybko i tak jakby nic się nie wydarzyło, między nami nic nie... Siedzę we własnej rozgrywce Sam ja, przeciwko mnie i światu, nie lajkom na fejsie Teraz się odgryźcie Jak nie ma szpanu, świateł, fanów Mordo, wyjebane mam, robię w rozrywce Nawijaj mamie to samo co Christmas, co na bankietach dalekiej rodzince Wiesz jak Ci powiedzą tuzy od PRu jak zapytasz ich jak zaistnieć? Skarbuś, jak Ci nie zrobimy skandalu to znajdź sobie pracę gdzie indziej Co? Jak nie byłbym łysy byłbym złotowłosy? Ludzie mają swoje sprawy i kłopoty Chcę na chwilę tylko sprawić, żeby zapomnieli o nich i na tym zarobić Nawet nie wiem kogo to obchodzi Kogo to? Na co komu to co mogę Ci dać, jak nie Tobie? Naprawdę niewiele mam Ale zawsze coś Jeżeli w rapie mi nie wyjdzie, co będę mógł Ci dać? Chcę Cię dotykać, Złotko, a po Tobie ma być widać, że Pater to Midas Chętnie kupię trochę czasu dla siebie, bo tutaj to zawsze coś jest Wyśpię się po śmierci, a tak się składa, że tańczę z nią Wiesz, czasem lepiej nie wiedzieć, kurwa, czasem lepiej przemilczeć temat Każdy w tym mieście mnie tu zna, a ja chyba sam siebie wolałbym nie znać I skłamałbym bardzo, mówiąc, że obca mi zazdrość Kiedy kumpel leci w radio, a ja go słucham w busie jadąc do pracy jakoś tam o szóstej rano Mamo, jestem już dorosły, nie wychodzę z domu bez forsy Wychodzę z domu bez pewności, czy w ogóle dożyję nocy I słuchałem Duchu "Bomby", kiedy byłem małolatem jeszcze No i kilka lat później, duszkiem, piję wódkę z Duszkiem w Trójmieście porobiony Tylko przy butelce mi gaśnie złość, ale gdy przesadzę, nie mam barier ziom Poznałem ją na studiach, a kiedy ją rzuciłem chciała za mnie się ciąć Rzuciłem studia po miesiącu, dlatego teraz walczę o sos Nie mam wiele dla Ciebie, ale zawsze coś
Rate this song
0/5.0 - 0 Ratings
Loading comments...
Credits
- Writers
- Duchu
- Pater