Lirycysta

Lyrics
[Zwrotka] Nie staram się być portą I zwoje jak mook topić w czary To nie czarna magia, nie funk na samplach Wstaję, rap gram jak plam falanga, i plag anagram Znajdź tam z dudy Wam postaram się utrudnić to zadanie Jak Tybet znam swoją wartość Nie bawiłem się tak dawno I to Twoja sprawa czy to puścisz w miasto Nie mi oceniać to co mam w sobie Scena potrzebuje mnie jak mniemam Źle? To nie ma dla mnie miejsca tu Ci z którymi chciałem nagrać numer dzwonią dziś I jak dalej pójdzie poznam ile wolno mi Wierzę w siebie a nie jak Ty, dziś i jutro Niestety, to brzmi jak wtedy i za późno dla mnie Nie ograniczam się i tym, tym bardziej czasu Może dlatego, że nie inwestuję w Cassio Każdy numer lubię dopracować z misją Byś ją wiedział, że Wam powiedziałem wszystko, ile Ile tylko umiem zachowując siebie A że trochę to inaczej Ci poda, to jak Teca-9 Nie, kurwa, nie wiem jak się klei, trójki pisze I źle Ci w chuj jak widzę że prosto mi to wychodzi Nienawidzę siebie za banalność w wyrazie To tylko pomyśl jaką czuję do Ciebie odrazę W parę minut mnie pokochasz jeśli zechcę Byś pogląd obrócił, obróciła na mą przestrzeń
Rate this song
0/5.0 - 0 Ratings
Loading comments...
Credits
- Writers
- Duchu