Bollywood

Album cover art for "Bollywood" by DJ Soina & Kala (POL) & Ede & Bezczel & Poszwixxx

DJ Soina & Kala (POL) & Ede & Bezczel & Poszwixxx - Rap

Bollywood

0 Plays

View Album

Lyrics

Language:

[Zwrotka 1: Poszwixxx] Tam Diuk tu Baron dopala kolejne cygaro Plastikowa dziwka pucuje czarny mat Camaro Na ziemi chaos wśród polemik Jak nie dać zjeść się szakalom Klapki na oczach, są szaraków przywarą Nie ważne czy wciągasz kawior czy z cukrem makaron Nie dogodzisz jak lewusy babom skacze gul pedałom Niewolnicy piramid, obserwuje was faraon Żadko kiedy nie widać gwiazd nad Saharą Sługusy lewaków, którzy plują na dekalog Jeden chuj, czy miastowym żargonem czy ludową gwarą Ich paraliżuje, jak strzały z trującą kularą Skażonej krwi nie przepompują wasze systemy aort W TV znów pompują balon słów parą, między prawdą a wiarą Zdrowy umysł jednym podpowiada drugim tarot Życie samsarą się toczy nieśmiertelni jak Figaro Spójrz mi pało prosto w oczy [Scratche] [Zwrotka 2: Bezczel] Zniewieścialcy ciągle patrzą mi na ręce, ja tylko gardzę tym Rozum nie pozwala mi na więcej I chociaż ten rap nie puka do ich mentalnych wrót To my zagramy hymn zwycięstwa, tu zdobędziemy Triumfalny Łuk Każdy wers mój tu, to ich feralny wróg A ich postępowanie zaniża moralny próg Dręczyciele się wie, twardziele do jatki Ale śmieje się ten kto się śmieje ostatni Życie karmą jest (karmą jest) i wraca do nas I tak jak życie nie boli nic jak [?] Czy opłaca się to nam dla was to dobry powód Tu na każdego jednego nowego fana przypada dwóch nowych wrogów Ciągle życiowy bagno ciągnie za nogi na dno Tych mentalnie ubogich do podłogi już dawno Sprowadziło bez pytania o zdanie Było jak było, jest jak jest a co się stało się nie odstanie [Scratche] [Zwrotka 3: Ede] Swiat to chemia, ludzkość pochłania pandemia Zamknięty w sześcianach dławi hipotermia Jak HIV w arteriach krąży po ulicach Los to choroba,a na pozór Dolce Vita Żyć non-profit, być wciąż okim Nić pęka, gdy piętno plagi oplata bloki Ktoś ponad kimś, ktoś pod nim, ponad nim Ktoś podli, ktoś nagli, zwycięscy upadli Pierwsi- Ostatni, ci lepsi, i słabsi Silniejszy-ma pięści, mądrzejszy ich(tych?) w garści Wartości upadły, spalony w proch popiół Królowie chcą wojen, poddani mieć spokój Krok po roku, ciało przegrywa walkę Powoli obumiera, wirus trawi zdrową tkankę Żywot piórem Dante, pisze poemat Cały w płomieniach, powoli umiera [Zwrotka 4: Kala] Przedzieramy się przez tłumy ,hieny, sępy w miejscu W którym nie ma sentymentów Na nie swoje starania szukać znaków na niebie Jesteś zdany na siebie Przedzieramy się tłumy, hieny, sępy w miejscu Pycha wisi w powietrzu I nie próbuj z nadzieją pytać kogoś o drogę Tutaj każdy jest wrogiem

Rate this song

Rate this song

0/5.0 - 0 Ratings

5
0.0% (0)
4
0.0% (0)
3
0.0% (0)
2
0.0% (0)
1
0.0% (0)

Loading comments...

Credits

Writers
  • Kala (POL)
  • Ede
  • Bezczel
  • Poszwixxx