Relaks

Lyrics
[Zwrotka 1: Urb] Ranek... zamęt w głowie, spodzień wciągam, wiesz Ot tak co dzień pociech szukam, przecież są tam gdzieś Prosta rzecz, że z nimi chce się kontakt mieć Obczaj, że też i mi lepiej w to grać jest Lat gdzieś tak dwadzieścia, zawieszka lekka już Coś mi mówi: "Przetrwaj lub Ocknij się w opcji ręka plus nocnik" I "E tam, odpocznij", z tym że to byłem ja... Nie byle jak, spoko, zdążę jak zwykle jakoś Jakiś obowiązek? Mam wykręt na to Znaczy mnożą wciąż się, aż ich jest zadość A my w porze ciągle na złość, a co Póki co to bawię się, jaram se drzewka Lubisz to? No, nawet nie staram się przestać Lepsze to, niż nawpierdalać się ekstaz (To jest tak...) [Refren: Natalia] Relaks mam – to raz; dwa – olać, jak nieważna rzecz Trzy to mieć do wieczora czas i pięć – bez spięć A cztery – z miejsca mam gdzieś tam, bo nie stać mnie na Rolexa Bezmiar szczęścia mam co dzień ja Relaks mam – to raz; dwa – olać, jak nieważna rzecz Trzy to mieć do wieczora czas i pięć – bez spięć A cztery – z miejsca mam gdzieś tam, bo nie stać mnie na Rolexa Bezmiar szczęścia mam co dzień ja [Zwrotka 2: Wankz] Wieczór, sekund tik-tak na zegarkach Standard, że to miało być tak, mam plan Żyć jak Spray Can, kojarz, na dystans Moja farba pokryć ma i tak tam, gdzie bym chciał To jak bitwa, na pozycjach walka Spora liczba chwil allright to mam i mnie stać na To, co was przerasta, passa, wszystko spoko Jak nas znasz, to wiesz, że to nie kłopot No to co, że to ignorancja? Gram tak, żeby być asem jak Jan Walczak Czasem wystarcza, to ma sens I każda chwila jest wypasem dla nas, a... [Refren: Natalia] Relaks mam – to raz; dwa – olać, jak nieważna rzecz Trzy to mieć do wieczora czas i pięć – bez spięć A cztery – z miejsca mam gdzieś tam, bo nie stać mnie na Rolexa Bezmiar szczęścia mam co dzień ja Relaks mam – to raz; dwa – olać, jak nieważna rzecz Trzy to mieć do wieczora czas i pięć – bez spięć A cztery – z miejsca mam gdzieś tam, bo nie stać mnie na Rolexa Bezmiar szczęścia mam co dzień ja [Zwrotka 3: Wankz] Nie znam zgiełku estrad, ale wiem, że jest tu ekstra Dalej więc mam plan w miejscu nie stać, bez zmian Wiesz, ja spędzam czas nad kartką, mi nie starczą sny Ich wartość tkwi tylko w zawartości, warto śnić Ale nie zasnąć i zgasnąć, wypalić się jak Barton Fink Mam gardło, nim daję teksty wam Pierwszy raz wersy na pierwszy plan Nerwy jak w derby Merseyside To cel gry rap – te koncerty grać To bezcenny skarb; ze scen widać, jak nasz Cenny czas procenty dał Doceń i zapłać potrzebnym tak Aplauzem... niezbędnym nam Kolejny plan, mam dziś szybki dzień Jak wszyscy chcę być najszybszy? Nie Ale zginę próbując jak 50 Cent (Sprawdź to) Michał to ambitny leń [Przerwa / Cuty / Scratche: Urb] Ja tam wolę spokojnie Tak codziennie i... to jest we mnie Daj spokój nerwom, wszystko bierzesz na serio Codziennie i... to jest we mnie Wreszcie pojmiesz? Ja tam wolę spokojnie Daj spokój nerwom, wszystko bierzesz na serio Ja tam wolę spokojnie [Refren: Natalia] Relaks mam – to raz; dwa – olać, jak nieważna rzecz Trzy to mieć do wieczora czas i pięć – bez spięć A cztery – z miejsca mam gdzieś tam, bo nie stać mnie na Rolexa Bezmiar szczęścia mam co dzień ja Relaks mam – to raz; dwa – olać, jak nieważna rzecz Trzy to mieć do wieczora czas i pięć – bez spięć A cztery – z miejsca mam gdzieś tam, bo nie stać mnie na Rolexa Bezmiar szczęścia mam co dzień ja Relaks mam – to raz; dwa – olać, jak nieważna rzecz Trzy to mieć do wieczora czas i pięć – bez spięć A cztery – z miejsca mam gdzieś tam, bo nie stać mnie na Rolexa Bezmiar szczęścia mam co dzień ja
Rate this song
0/5.0 - 0 Ratings
Loading comments...
Credits
- Writers
- Urb
- Pan Wankz