To jest ten

Lyrics
[Intro/Sampel] Money, go get the money, get you some [Zwrotka 1: Pan Wankz] Nie jestem skąd stojąc na rogu żeni się koks A chłopy obijają kostki jak Freddie the Fox A po rudej śnisz słodko jak Annie Lennox Że zmieni się coś jak u Jenny z the block Ale nie zmienia się nic jak u Peji hip-hop Jointy i rozmowy jak tu zmienić przyszłość Teraz niby robi te studia większość I tak będą układali pudła w Tesco Z resztą, reszta nabywa zaocznie papier Rozsądnie – masz wolne i na coś się złapiesz Jak odszedł papież, ogłoszono generację A to pokolenie ogłosiło emigrację Zamiast tu zmieniać los, chcą już zwiewać stąd Mówią: "Zrób mega sos", a ja: luz, nie ma co I cóż, siema, bo zamiast spływać, siedzę I myślę ściślej, zdobywam wiedzę [Refren: Pan Wankz] Mają zło i samotność Ale maja coś więcej niż samą złość Maja moc, która tli się jak lont I może eksplodować w nich jak chcą Mam powiedzieć coś o życiu? To jest ten joint! Weźcie go, rozkręćcie i żeńcie to Jeśli myślicie, że to spoko plan na życie Ja sam na bicie jestem pan marzyciel [Zwrotka 2: Pan Wankz] Ja muszę być Pan Wankz, sprytny b-boy Żeby nie śmigać po robocie na frytki z rybą Kiedyś spliff i piwo, dziś sprężam umysł Żeby zawsze mieć to pięć jak Luniz Na głupoty jak przyszłość i kino z A No i żeby nie zginąć jak dinozaur Wow, Michał chciałby być dorosły Wiesz, życie nie daje mi nic w promocji Miałem lat gdzieś tak dwadzieścia dwa I poukładane w głowie, a w mięśniach stal Dziś mam gdzieś tak dwadzieścia trzy I sny – nie chciałbym przespać ich Rozumiesz? Chcę więcej szczęścia niż w Vegas Nie marzysz? Nie dziw się, że nic nie masz Ja chcę tylko widzieć szczęście najbliższych Zanim jeszcze się przekręcę jak kickflip [Refren: Pan Wankz] Mają zło i samotność Ale maja coś więcej niż samą złość Maja moc, która tli się jak lont I może eksplodować w nich jak chcą Mam powiedzieć coś o życiu? To jest ten joint! Weźcie go, rozkręćcie i żeńcie to Jeśli myślicie, że to spoko plan na życie Ja sam na bicie jestem pan marzyciel [Zwrotka 3: Mej] To jest joint o tym, co od niedzieli do soboty Ty wiesz o czym – o zarabianiu floty Do roboty piąta rano jak Alliance Ethnik Kłopoty – siemano, ten wariant nie znikł Patenty Autentyk jak Vienio i Pele Mienią się cele w stylu pieniądz i fele Przyjaciele – jedni chcą przetrwać, drudzy wiele Więcej czerpać z życia to nie cudzy interes Póki co to bawię się, jaram se z wiadra Ale los konsekwentnie mi się stara to zabrać Muszę być uważny, bo ukara mnie władza Dwóch tajniaków w Astrze nam się stara zakazać A za nimi reszta; coś nie czaję tych ludzi i miejsca Choć mam tutaj moich ludzi i miejsca To chciałbym odlecieć i nie wrócić, to jest tak Ale muszę się obudzić jutro i nie przespać [Refren: Pan Wankz] Mają zło i samotność Ale maja coś więcej niż samą złość Maja moc, która tli się jak lont I może eksplodować w nich jak chcą Mam powiedzieć coś o życiu? To jest ten joint! Weźcie go, rozkręćcie i żeńcie to Jeśli myślicie, że to spoko plan na życie Ja sam na bicie jestem pan marzyciel
Rate this song
0/5.0 - 0 Ratings
Loading comments...
Credits
- Writers
- Pan Wankz
- Mejdej