Nie Podawaj Się Za Kogoś, Kim Nie Jesteś

Kazan - Rap, Polska
Nie Podawaj Się Za Kogoś, Kim Nie Jesteś
0 Plays
Duration: 3:18
Lyrics
[Intro] Nie podawaj się za kogoś, kim nie jesteś Nigdy, ziomek [Zwrotka 1: Kazan] To nie temat, który ktoś poruszył pierwszy raz Ty nadal słuchasz i nadal nie rozumiesz Cytując wciąż wersy o tym, jak być charakternym Przychodzi co do czego – okazujesz się niepewny Ej, nie podawaj się za kogoś, kim nie jesteś W moich oczach to od zawsze jest kurewstwem Co chcesz zyskać, by śmiali się z nazwiska? Suma summarum za te kanty będzie kara I w finale usłyszysz "spierdalaj" Od tej ekipy, typie, trzymaj się z dala Z tym zakłamaniem startuj do polityki Kłam, kłam, później sprawdź wyniki Jesteś jak pedofil, co uczy etyki Nie pomoże ci nikt, za to zdepczą cię wszyscy Natury wybryk, twój czar już prysł Najwyższy czas, byś z horyzontu znikł [Refren / Cuty: DJ Kebs] Pętla się zaciska, do fałszywych zaliczony Pokaż, pokaż swoją prawdziwą twarz! Idę, i-i-idę dalej, nie chcę tonąć w farmazonach By mówili do mnie "bracie" i klepali po ramionach Pętla się zaciska, do fałszywych zaliczony Pokaż swoją prawdziwą twarz! I-idę dalej, nie chcę tonąć w farmazonach By mówili do mnie "bracie" i klepali po ramionach [Zwrotka 2: KaeN] Ilu takich farmazonów, co na kłamstwie brnie? Ilu takich kurwiszonów coraz bardziej łże? Piszą bajki niczym Ander-sen Cichodajki, obłudnicy dla mnie dnem Napędzani kompleksami, w bani nowy film Pojebani, zakłamani, spalić głowy im Wymyślają scenariusze od znudzenia własnym życiem Oni zaprzedają dusze; cierpienia, błazny, życzę! Bądź sobą błąd, głowo słowo dociera Co z tobą? Coś z głową słowo po-żera Bojowo się nastawić po to, by tobie Zawodowo sprawić kło-poty z Bogiem W końcu wyjdzie, że to zakłamane fiuty, jasne W końcu wyjdzie, że to rozjebane dupy właśnie Na samym końcu zostanie czysta prawda tylko Koniec raportu, zginie dziwka każda szybko [Refren / Cuty: DJ Kebs] Pętla się zaciska, do fałszywych zaliczony Pokaż, pokaż swoją prawdziwą twarz! Idę, i-i-idę dalej, nie chcę tonąć w farmazonach By mówili do mnie "bracie" i klepali po ramionach Pętla się zaciska, do fałszywych zaliczony Pokaż swoją prawdziwą twarz! I-idę dalej, nie chcę tonąć w farmazonach By mówili do mnie "bracie" i klepali po ramionach [Zwrotka 3: Ward] Osobiście na pozory zawsze kładę faję Po pracy do domu wracam znów tramwajem Nie znoszę farmazonów, sam nie wciskam bajek Nie pluskam się w jacuzzi, nie upajam się szampanem Żaden ze mnie gangsta i nie chodzę z nożem Za to zawsze wolny i tak chroń mnie Boże Nie jestem raperem kurwa z MTV Cribs Mieszkanie mojej mamy to żelbeton, karton, gips Teraz czar prysł, Wordi prawdę ci powie Choć bywa ciężko, to nie przymieram głodem Żyję normalnie, jak przeciętny człowiek Znam swoją wartość, trzymam to w sobie To nie gorzkie żale, koncert życzeń czy spowiedź Po prostu na fałsz i obłudę odpowiedź Prawda nie boli, jak już coś, to przez chwile Masz wybór (Być sobą), zakłamany skurwysynie
Rate this song
0/5.0 - 0 Ratings
Loading comments...
Credits
- Producers
- Kocur MK