Słoiki

Lyrics
Najechali na Warszawę niczym horda Czyngis Chana Na furmankach, w dobrych autach ciągną od samego rana Zakręcone w szklanych słojach mają całe swoje życie Bigos, grzyby, kompot z jabłek I tak podbić chcą stolicę, stolicę, stolicę Słoiki pobrzękują w stolicy Słoiki pobrzękują w stolicy Słoiki pobrzękują w stolicy Oko za oko, wek za wek Słoiki pobrzękują w stolicy Słoiki pobrzękują w stolicy Słoiki pobrzękują w stolicy Oko za oko, wek za wek Tak jak szpiedzy w czasie wojny pod drogimi ubraniami Ukrywają swą tożsamość pobrzękując słoikami Kiedy stoisz w Jankach w korku Czasem trudno w to uwierzyć Słoikowcy w noc piątkową powracają Do macierzy, macierzy, macierzy Słoiki pobrzękują w stolicy Słoiki pobrzękują w stolicy Słoiki pobrzękują w stolicy Oko za oko, wek za wek Słoiki pobrzękują w stolicy Słoiki pobrzękują w stolicy Słoiki pobrzękują w stolicy Oko za oko, wek za wek Słoiki pobrzękują w stolicy Słoiki pobrzękują w stolicy Słoiki pobrzękują w stolicy Oko za oko, wek za wek Słoiki pobrzękują w stolicy Słoiki pobrzękują w stolicy Słoiki pobrzękują w stolicy Oko za oko, wek za wek
Rate this song
0/5.0 - 0 Ratings
Loading comments...
Credits
- Writers
- Jacek „Dżej Dżej” Jędrzejak