LB

Lyrics
[Zwrotka 1: Rafi] Otwieram oczy, budzę się w swoim domu Wypalam jointa w pokoju po kryjomu Wrzucam na siebie ciuchy, zjadam coś na śniadanie Tak się zaczyna mój dzień drodzy panowie i panie Wychodzę z chaty, ktoś krzyczy na swojego syna Ja wiem dobrze, że popierdolona jest ta rodzina Na dworze cała wiara już czeka na mnie Słońce jest na niebie, więc gorąco, upalnie Wchodzę do sklepu, proszę piwo i fajki To jest właśnie moje życie, nie słowa jakiejś bajki Joint w jednej ręce, piwo w drugiej ręce Rytmy Hip-Hopu, dziewczyna i nie trzeba nic więcej Tak mi mija dzień na siedzeniu, jaraniu i piciu Gadaniu, muzyki słuchaniu Przychodzę do chaty, na obiad zajebisty stek A to jest właśnie Laid Back [Zwrotka 2: Rafi] Po obfitym obiedzie Laid Backu dalszy ciąg Wychodzę w ludzi krąg nie wypuszczając skręta z rąk Dokoła prawie same znajome twarze A ja siedzę pod klatką albo po ulicy łażę Tam stoi jakaś dziewka, tu dzieci grają w dwa ognie Jakiś kundel zaszczekał, znajoma babcia w oknie Znowu popycha pierdoły, eh ta dzisiejsza młodzież Ciągle piją, ciągle palą i jeszcze ta ich odzież [?] co ona tam bredzi Ja idę pod klatkę bo tam już ekipa siedzi Nie szukam odpowiedzi wystarczy, że puszczę dym Patrzę idzie Grażol do nas no i witam się z nim Tymi słowami, masz coś, tylko nie mów mi że nie masz Właśnie był tu jeden człowiek ale nic nie miał na sprzedaż Ale Grażol daje green, zawsze wierzyłem w niego Laid Back na całego i czekamy na Czarnego [Zwrotka 3: Czarny] Laid Back, Laid Back bez żadnego kroku wstecz Dzisiaj dzień wolny od pracy, więc kłopoty idą precz I ja też już wychodzę, pełno żuli na mej drodze Nie czekałem długo na przystanku, do tramwaju wchodzę Więc jadę MPK, niczym szybka błyskawica Na taryfę trzeba kasy, a to mnie nie zachwyca W kieszeni pięć worasów, zielenina dla człowieka Dojeżdżam na przystanek, Rafi tam na mnie już czeka Jest piątkowy ładny dzień, [?] swój cień My bawimy się, gadamy, nikt nie stoi tu jak pień Siedzę wciąż na schodach, słońce ogrzewa mą twarz Nagle ktoś wyciągnął kości i zapytał "Czarny, grasz?" Gram, odpowiedziałem bo i tak nie mam co robić A to jest dobry sposób żeby pieniądze zarobić Wlokę się jak Snoop Dogg pijący gin and juice Jarający swego skręta, Laid Back oczy już [Zwrotka 4: Barney] Laid Back, rano w piątek, powoli otwieram oczy Swój widok mnie nie zaskoczył, wszystko spoko Wskakuję w szeroką bluzę, szerokie pory Autobus podmiejski, pędzę tam gdzie tory Tłok nieziemski, wszystko walę (robi tak stale) Bo to piątek i do tego wcześnie rano Dwie chmury przed śniadaniem, co tydzień jest tak samo Jak dynamo napędza mnie Mary czas się już nie dłuży Yo białasy, Poznań Wschód, to cel mojej podróży I bez burzy, ciepłe słońce, zimne piwo a jak skończę Nie jem tego, to nie moja kwestia Od Czarnego i Rafiego wszystko teraz już tylko zależy Kto Laid Backu z Beat Squadem nie przeżył niech mi uwierzy Że zawsze jest na maksa jazda, czy lato, czy grudzień Że zawsze jest spoko, dużo freestyle'u przy murze Znowu się odurzę tylko lufko pięknie się mień Szkoda, że noc taka krótka, jutro też jest dzień
Rate this song
0/5.0 - 0 Ratings
Loading comments...
Credits
- Writers
- Rafi
- Czarny PDG
- Barney (POL)