Kilo Gucci

Album cover art for "Kilo Gucci" by Anatom & Filipek

Anatom & Filipek - Rap

Kilo Gucci

0 Plays

View Album

Lyrics

Language:

Lubię nosić drogie ciuchy, ale nie mam na to nic Polo, Luis, Freddy, Gucci - nagle nie ma za co żyć Nie chcę chodzić wiecznie smutny, chcę te ciuszki tak jak ty Czekam na dzień pierwszej zrzutki, biegnę tam wydawać Kit... i idę na dziady Lecę tam (co? co?) Wyrywam szmaty Lecę tam (ej, ej) Idę na dziady Lecę tam (co? co?) Luksus i styl Za twoją bluzkę, kupiłem kilo Ty masz przewózkę, ja nowe "stilo" Ty masz przewózkę i nie masz wody Ja nową kurtkę za dziesięć złotych Kiedyś to śmiali się ze mnie, a dzisiaj już by nie śmiali Kiedyś to cwani cholernie, a dzisiaj już onieśmali Wtedy ubrani bezbłędnie, za pensję mamy ubrani Za lepszych poprzebierani, w ocenach nie przebierali Dzisiaj widzę ich jak szukają taniochy Tak samo kiedyś jak i dziś nie chcą iść do roboty Ja kupię tam, bo taki styl mam i lubię thrift shopy I zrobię na tym lepszy deal, niż ty z ziomem na prochy I tak się czuje jak one milion, więc mów mi Paco Rabanne Wystarczy tylko ruszyć dyńką jak {nie rozumiem} Tupolew mam z twojego lansu i ja nie tylko na bank Wtopiłeś w ciuchy morze hajsu i tak wyglądasz jak dzban Lubię nosić drogie ciuchy, ale nie mam na to nic Polo, Luis, Freddy, Gucci - nagle nie ma za co żyć Nie chcę chodzić wiecznie smutny, chcę te ciuszki tak jak ty Czekam na dzień pierwszej zrzutki, biegnę tam wydawać Kit... i idę na dziady Lecę tam (co? co?) Wyrywam szmaty Lecę tam (ej, ej) Idę na dziady Lecę tam (co? co?) Luksus i styl Nie boli mnie hajs, boli mnie jak mocno go gloryfikujesz Kiedyś mówili - szacunkiem się płaci Teraz zapłacić chcę za szacunek Nie twoja 'brocha' co noszę na sobie - - żaden wyznacznik to moich ruchów Mam 23, na karku więcej niż brak posiadania zajebistych ciuchów Nie [nie rozumiem], nie Wy ładne chłopaki Lecz jakby co, mogę wyciągnąć was z klubu za fraki Żaden maffashion, żal mi się cieszyć Gdy widzę jak bardzo się jarasz raperem Możesz mnie nazwać zamkniętą głową Lecz bawi mnie bycie influenserem Trzeba pokazać jak składa się wersy, nie ciuchy w szafie Z dredami na bani nie będziesz pozycji miał Jak [nie rozumiem] w rapie W tym pokoleniu imicz dodatkiem jest autentyczności Co ja tam wiem, skoro ten numer Nawet nie trafi do twej świadomości Lubię nosić drogie ciuchy, ale nie mam na to nic Polo, Luis, Freddy, Gucci - nagle nie ma za co żyć Nie chcę chodzić wiecznie smutny, chcę te ciuszki tak jak ty Czekam na dzień pierwszej zrzutki, biegnę tam wydawać Kit... i idę na dziady Lecę tam (co? co?) Wyrywam szmaty Lecę tam (ej, ej) Idę na dziady Lecę tam (co? co?) Luksus i styl

Rate this song

Rate this song

0/5.0 - 0 Ratings

5
0.0% (0)
4
0.0% (0)
3
0.0% (0)
2
0.0% (0)
1
0.0% (0)

Loading comments...

Credits

Writers
  • Filipek
  • Anatom