Światło Nieś Tam Gdzie Jest Ciemno

Lyrics
[Zwrotka 1] Mądry wie co mówi, głupi mówi co wie Jak myślisz? Mam rację czy nie? Choć to tylko kłębek myśli to mają wpływ na czas przyszły Bo wylewane słowo po słowie, karmisz nimi przestrzeń niczym ołowiem Ile cierpień przysporzyłem sobie, wylewając emocje nieświadomie Oceniając pochopnie Bądź obserwatorem swego świata Wzorem dla tych, dla których człowieka zdobi szata Nie świat wewnątrz, by poczuć go trzeba tego poniekąd tego chcieć Mimo, że nie jest lekko trzeba mieć Odwagę i serce na dłoni To ponoć nie rozważne, lecz mnie to nie obchodzi Gdy miałbym miał łzę uronić, wiem że płacz uwolni Nie chce być dla siebie zbyt surowy, chce być zdrowy Mając tyle gniewu w sercu, mogę być chory Ciało żyje w duszy, w świątyni pokory, a więc uczę się być zrównoważonym gdy przestaje Duszę się i ten proces jest właśnie o tym Lecz to było przygotowaniem przed tym co nadeszło Piekło którego doświadczyłem było lekcją Na czas który nadszedł z chwilą wieczną, bezpieczną Teraz niosę światło tam gdzie jest ciemno [Refren] Gdzieś tam drygasz w gęstości, wylewasz łzy wdzięczności Żegnasz się z przeszłością, karmiąc święty ogień miłością Gdzieś tam w szale złości, w pełnym smutku płacz zanosisz Płacz Kochanie, niechaj wznosi serce ku chwale [Zwrotka 2] Porzuciłem maski, nie liczę na oklaski Ego tego chce, serce pragnie łaski Pragnie znów być w łonie matki Choć jest pod kopułą nieba klatki To część Twojej podróży na mocy wyobraźni Tylko gdy w głąb duszy światło śmierci zajrzy Wtedy uwydatni proces ziemski, żebyś w matni lęki przezwyciężył Cieszył się życiem, a nie wiecznie twierdził "Życie to dramat i nie chce mi się nic zmienić, to nic nie da" Z takim podejściem o kawałek chleba będziesz żebrał, przemoknięty zimnym deszczem z nieba -"Przepraszam, nie chce pieniędzy, kupiłbyś mi coś do jedzenia" -"Jasne, czego Ci trzeba?" Czas się pozbierać, zintegrować puzzle Celebrować każdą chwilę, wspominać ją dumnie Życie bywa trudne, wiem bywają te smutne, że Z lękiem przełykam je i czekam aż usnę Nagle dziwnym trafem, wpadam w dziką próżnie Żagle wiatr porywa , dźwięk przemierza przestrzeń niczym studnie Wiem, że dziś umrę, jak nic poczuje ulgę [Refren] Gdzieś tam drygasz w gęstości, wylewasz łzy wdzięczności Żegnasz się z przeszłością, karmiąc święty ogień miłością Gdzieś tam w szale złości, w pełnym smutku płacz zanosisz Płacz Kochanie, niechaj wznosi serce ku chwale
Rate this song
0/5.0 - 0 Ratings
Loading comments...
Credits
- Writers
- AKASH (POL)