Modlitwa

Lyrics
Nie wiem sam, gdzie poniosły mnie nogi A poniosły mnie tam, gdzie horyzont szeroki Nie ma końca, a me zwłoki już się rozkładają i śmierdzą A ja odczuwam stan błogi, oto droga życia moi drodzy Moja droga życia, droga która oswobodzi mój lęk Przed jutrem mimo że chcę zło i okrutne wspomnienia Wywieźć z pamięci to wciąż się trudzę Urodzony i poczęty z bólem Moja i matki, której współczuje Jak Tobie ojcze mój jedyny, nie ponoś winy za swoje czyny Wciąż się łudzę, że tak można lecz za krzywdy Na rozdrożach odprawiamy pokutę jak każdy A każdy inny odprawia ją z trudem Więc każdy odczuwa ten smutek Mimo rozstań mimo zamkniętych drzwi Mimo kłódek zdołasz się przez nie wydostać To nie problem więc ten problem odstaw Bo to tylko problem, a problem to nie chłosta To myślokształt w którym żyjesz Więc gnijesz, gdy chcesz w nim zostać Będąc poza, idąc po cienkiej linie Próbę napotkasz jakim jest utrata równowagi duchowej Więc z oddali słyszysz głos, kierowany do siebie Czy Twój krok został postawiony samodzielnie i słusznie? Czy zdany na potępienie ? Poprzez system konsumpcji Odciąga Twoją uwagę i poróżnia ludzi, różnorodnością trafia nas Karze ona, budzi ona strach, przed oceną innych w istocie i wad By nas skłócić, a skłócają od lat, lewicą prawicą, zawsze musi być podział Nawet w mamrze, gdzie wyraźnie widać, że to stara szkoła ludzi Sztabu ludzi tworzących komunę, stworzyła w puszce podział Na formalną i nieformalną kolumnę wiesz o czym mówię Czemu służy podział i w ogóle czym jest A jest murem mentalnym więc wspólnie do modlitwy powstańmy Aniele boże stróżu mój, ty zawsze przy mnie stój O kogo mi chodzi? Mniejsza z tym, ważne że nie bywam zły, jak bywałem A teraz odczuwam radość, dostrzegam światło w tunelu A być miało tak pięknie, sam sobie stworzyłem projekcję W której ginę, niosąc się z odwagą, w imię czego? Skoro tyle ile dałem z siebie, sam miałem na chwilę I błądzę w tej sferze dostrzec ciężej przywilej Nie idę w stronę światła, ponoć szansę mam nikłe Jeśli pójdziesz w stronę bieli, w której jasne dostrzegasz barwy Idź w stronę indygo, lecz o tym pogadamy trochę później Teraz skupmy się na tym co istotne, co trudne Ty dostrzegasz świat, a świat okrutny, a ja noszę porzekadło Wiedza to władza, więc coś z nią zróbmy Ile dasz tyle wróci, ile dasz tyle wróci.. Pamiętaj myśląc negatywnie taki tworzysz obraz swej rzeczywistości W której gość jest w tym umyśle, nie Ty w nim Lecz dostosować się musisz do rutyny, pozbawienia praw człowieczych Zniewolili nas i obdarzyli granicami duchowymi, z każdą z nas tak zrobili Dając im metaforę prawd, by żyli w dobie nieświadomości ich zbrodni i braku kary Tak czynią i będą czynili, wkrótce się dowiesz kim są i co zrobili [Tekst i adnotacje na Rap Genius Polska]
Rate this song
0/5.0 - 0 Ratings
Loading comments...
Credits
- Writers
- AKASH (POL)