OSIEDLE

Album cover art for "OSIEDLE" by Zero

Zero - Rap

OSIEDLE

2 Plays

Duration: 5:15

View ArtistView Album

Lyrics

Language:

[Intro] Osiedlowe akcje, co chcesz o nich wiedzieć, trzeba... Osiedlowe akcje, co chcesz o nich wiedzieć, trzeba... Osiedlowe akcje, co chcesz o nich wiedzieć, trzeba... Trzeba być z nami robić to, żeby wiedzieć Osiedlowe akcje, co chcesz o nich wiedzieć, trzeba... Osiedlowe akcje, co chcesz o nich wiedzieć, trzeba... Osiedlowe akcje, co chcesz o nich wiedzieć, trzeba... Trzeba być z nami robić to, żeby wiedzieć [Zwrotka 1: Zero, Zero & Halny] Pamiętam jeszcze ja i ty i ktoś tam w cieniu drzew Wspomnienia tamtych chwil są jasne, choć dziś inny sens Ma światło, kolor, natężenie tych neonów w tle I my pod tamtym drzewem w letni czy wiosenny dzień Przez tę krainę lata w rzeczy samej lecę jak ptak Dzisiaj ma ziemia katar jak ty, kiedy męczy cię kac Wczoraj badyle, pistolety, zjawy z marzeń i mar Ogrody raju w którym pąki puszczą Les Fleurs du Mal Dzisiaj jest sztuczny jak ich sztuczki, wstęgi prują niebo Niedotlenione strefy śmierci, próżnia, potwór, ego Spróbuj się przez to przebić srebro, miedź, żelazo, beton Na górze złota siedzi szpetny człowiek, smok, meteor Pamiętasz Hermes jeszcze nasze gry, chłopięce gadki Zanim się zjawił O. i zanim S. się tu sprowadził Grała beztroska nam jak fauny, teraz Faust prowadzi Ramy pogięte po nierównej walce z kopytami [Re: Zero, Halny] Patrzę obojgiem oczu, choć ciemno, że oko wykol "Zawsze o jedno więcej" powiedz to cyklopów synom My trzecie, potem czwarte, zabierz mnie stąd, satelito Eden, Beluah senne, ciała, co się sypią szybko [Zwrotka 2: Zero, Zero & Halny] Nie chcę, nie wejdę tam i chuj mnie to, co mówił Newton W takim układzie nieskończoność to jebane pudło Zabieraj graty, suko, śpisz z narzędziami - cudo! Poplamisz smarem całe łóżko tak się kręcąc w kółko [Zwrotka 3] Raz, dwa, trzy, cztery, pięć, sześć, siedem, osiem... Liczę do stu pod drzewem, na którym ktoś wyrył w korze Imiona od Adama po typa, co lata z nożem I tego, co na stragan szeleszczące śle naboje Sam na szczyt nędzy wnieść chcesz siebie - proszę! Świat nie kosztuje wiele, powiedziałbym wręcz, że grosze Jak z nauk o nadmiarze studiowałeś tylko bombę To wszystko mane, mane, tekel, fares i niech płonie Przykuję się do nieba jeśli będzie trzeba, serio Najbliżej płaczu i pacierzy zlanych w ciemne morze Klękamy nadzy na pustyni, marzy nam się wpierdol Nie jestem tutaj po to, żeby cię od tego odwieść Nie jestem tu dla hajsu, wpływu, władzy, bierz to berło Anioły znają każdy włos na twojej ściętej głowie Wiedziałem o tym zawsze, czujesz to już jako dziecko Że cię nie streszczą prawdy zza szkiełka w telewizorze I gdy zamykasz oczy opierając się o drzewo Znów masz dwanaście lat i licząc myślisz "dobry boże" Może już chodźmy stąd, bo oczy mi się strasznie kleją Chciałbym położyć się i zasnąć nawet tak, jak stoję

Rate this song

Rate this song

0/5.0 - 0 Ratings

5
0.0% (0)
4
0.0% (0)
3
0.0% (0)
2
0.0% (0)
1
0.0% (0)

Loading comments...

Credits

Writers
  • Zero