HERMES_DAYTONA

Album cover art for "HERMES_DAYTONA" by Zero

Zero - Rap

HERMES_DAYTONA

0 Plays

Duration: 3:29

View ArtistView Album

Lyrics

Language:

[Zwrotka 1] Mówią mi Hermes vel wyżej nie wejdziesz Mam dane na cegle - NMT-900 Jak kiedyś Centertel, nie kumasz... no pewnie Bo to inny system, a nie preferencje Ciut alternatywnie jak ćpanie LPG Nie myślę, a jestem, mam to na recepcie Jak królowie ścięcie Nie myślę jak większość, a o jeden więcej Zamawiałeś piekło? to witamy w piekle Spod kamery N-corp, technika jak bender Technika jest pestką, "ty" złamanym zębem Do baku lej krew i pot, niech żyłami popłynie smar a nie Benekol Dawno już pyka lont, weź wyceń nam finał jak kampanię Benetton Wbijam jak IV kod, co chłopaków wywoła szybciej niż polaroid Popijam w fotelu OB i to już nie fotel a meta tron Mega lot, słyszę mega głos, jak przez megafon syczą megawolty Duża dłoń, niby semafor, wije się jak wąż sy sy sy - jak porky Megatron? wolę Megan Fox, obok Metapod, coś jak hilemorfizm Era ryb, ale w stawie prąd, chyba idzie zmrok, bo się grzeją kotły (Grzeją, grzeją, grzeją, grzeją Grzeją, grzeją, grzeją, grzeją) [Zwrotka 2] Wrrru Z rozłożystych ramion nadczłowieka W dół, z ukropem, czarci znój jak rzeka Wrasta cieniem w tytanowy pejzaż Skrzy się neon: "Witamy w odlewniach" Duchy zmarłych robociarzy w miechach Grzeją ile sił w kulawy stelaż Świtem czołobitne masy w cechach Gna wyznanie wiary w inżyniera Puchaj, kiedy wzywa nowa era Jeszcze nie tu, jeszcze chwila, czekaj Pracuj tak, żeby się ogień w mięśniach Nocą tlił, a rano onieśmielał Nowe słońce i nowa pneuma Dobry ojciec i matka ziemia Co złączyła hutnicza alchemia Tego nawet nie waż się rozdzielać W pocie czoła się uwijać trzeba Cóż, że nie popijasz winem chleba Tu i ówdzie widać ślady nieba Plecy boga, który wciąż ucieka Niech idea kwitnie, trza wyprzęgać Życie, co się marnotrawi w trzewiach Marzyciela, łajzy, dezertera Który nie chce z nami świata zmieniać [Przejście] Nowe czasy, nowa inkwizycja Dane, passy, wszczepy, biometryka W sieci oka się ukleją, bywa W sieci oka takie, że się zrywam Sega szatan, skaczę po levelach Gdy się lata u stóp heavy metal Trzeba mieć, żeby jak ziemia, ziemia Wiedzieć skąd przybywasz i gdzie znów kierować przekaz [Zwrotka 3] Nie mów, że nie trzeba ci Hermesa To nie schody, winda, w dole czeka gleba Cię jak Parek cięcia, może chuj to zmienia Bo rozsądek to nie światło oświecenia Jebać, póki mamy draże w PEZach Śpiesz się kochać towar tu i teraz My to wow! jak czyste zakłócenia W Seti mamy już nagrany temat Znam demony, co przy urządzeniach Smażą pliki w centrum dowodzenia Kiedyś w pięciu na dyskietę, teraz Dane w chmurach SSD-ki tera Rozjebani luzem na panelach Z nudów jajogłowym w diody strzelać Szklanooki patrzy, nie dowierza Ale wszystko łyka w lot jak mewa Mówią: to jest beka, pa na tego trepa Co nie wierzy w Boga, prędzej w jakiś zderzacz Się napocić trzeba było kiedyś nieraz Dzisiaj na patelnię sam się prosi pędrak I się dziwi bieda potem, czemu chleba Nie ma w nuklearnych paleniskach nieba Dla tych którzy, co rusz studiowali wszechświat Kiedy ciemny lód się w błoto pchał na klęczkach Hiroszima, Nagasaki, Drezno Mam wymieniać dalej, chuda pizdo? W bieli czyste ręce masz jak dyplom Ale czyste serce to nie dresscode Wielki Hermes oko ma na wszystko Ten kto upadł widzi świat jak dziecko W pierwszej kolejności jest poezją Potem długo nic - na końcu dziwką

Rate this song

Rate this song

0/5.0 - 0 Ratings

5
0.0% (0)
4
0.0% (0)
3
0.0% (0)
2
0.0% (0)
1
0.0% (0)

Loading comments...

Credits

Writers
  • Zero