Pod Naciskiem 2020

Lyrics
[Zwrotka 1: Shellerini] Poczuj na twarzy chłód bruku, głód, na plecach wróg Który nie raz ukuł, niebieski mundur z nim nie dyskutuj Mam wadę słuchu, zaburzenia mowy No i te oczy, panie władzo, tak też o co chodzi Żyjemy pod naciskiem, więc jak szanować mamy system? Który atakuje kiedy człowiekowi czujność przyśnie Kopnąłbym w pizdę wszystko, jak tę rurę Paris Hilton Kiedy policja umie zabić, nazwać to pomyłką Później, głównie mi o to biega Stosunek do nich, nie ma przebacz Bo spuść ze smyczy, a zaczną do tłumu strzelać To te realia chłopaku, weź się nie przeraź Tak jest tu i teraz, pozdrawiam moją mecenas A temat się nie zmienia i jest od lat aktualny Bo wciąż co po niektórym trudno dotrzeć do prawdy synu (trudno dotrzeć do prawdy synu, sprawdź to, sprawdź, o!) [Zwrotka 2: Słoń] To zachodni front synu, toczy się codziеnny dramat To jest miejska trauma, podejrzanе postacie w bramach Dla nas prawo jest bezwzględne, młodzi mają przejebane Policyjny Big Brother w miastach gdzie pełno jest kamer Pod naciskiem jak schizma, wyznam wprost jak tu się żyje Bo patrzymy przez pryzmat systemu, który gnije Trzy wąsate ryje w zielonej Fabii, zgadnij kto to? Kto ci zawsze wkłada łapę w gacie z tak wielką ochotą? Podpowiem, nie dziewczyna, tylko jakiś obcy facet Który mara cię po jajach mówiąc, że ma taką pracę Raczej, wolałbym zebrać o jałmużnę na głównym Niż brać marne pieniądze za rolę mundurowej kurwy System prawny to farsa, bo na co komu dozór Zimna stal na nadgarstkach, tylnia szyba radiowozu Wszędzie czuć szkiełowski odór, oto pokolenie buntu Ludzie wychowani z uczuleniem na niebieski mundur [Zwrotka 3: Słoń, Shellerini] Nie mam aspiracji na aspiranta, na konto hajs ci wpada Bo płacę podatki, więc się kurwa zacznij starać (whop, whop) Znienacka wjeżdżają dwie suki, pusty łbie tą kurwa groźną miną szacunku nie kupisz Krążą sworą i grożą niech się pierdolą córy kokot Nienawiść rodzi nienawiść typie to żadna nowość Tu wbrew pozorom nic kompletnie nie jest pod kontroląSłaby na setkę pies się wysługuję bronią Brutalność policji tu przecież to normalka Jak nie wierzysz to poczekaj, aż zaryjesz mordą w asfalt Raz podczas spisywania pies zajebał elaborat Że jesteśmy niepotrzebni i należy strzelać do nas No dalej uderz za swoje życie szare jak grudzień Jaki szacunek do munduru kundlu szkolony tak jak za bugiem Praktyki NKWD, smutni panowie bez sumień Na komendach kaźnie, piszą się czarne scenariusze Znalazłeś przy kimś jointa, uuuu, jesteś sherlock Niebieska ekscelencjo, wal się na ryj i się pierdol Dziwisz się, że młode społeczeństwo ma tu was za wrogów Ilu z nas czuje niepokój kiedy mijamy radiowóz Ja i moje ziomki nikt gorszy nikt lepszyZa śmieszne papieroski ciągle dręczeni przez kejtry Wczuty krawężnik zagląda w czyjeś kiejdy Marzą mu się medale, deputaty i belki, tfu!
Rate this song
0/5.0 - 0 Ratings
Loading comments...
Credits
- Writers
- DJ Creon