Kafkaesk

Lyrics
[Zwrotka 1: Ńemy] Twoja sprawa jest w toku już od poczęcia drogi Na sali rytualne dogi i zaklęcia Klimat srogi, aż zaparowuje rtęcią Spójrz, sędzina rogi ma bydlęcia Na stole oskarżenia treść A ty nie rozczytasz nic i przez okularów sześć par Gdy słowa zawiodą, zostaje pięść, więc Bij – ta machina wciąż próbuje zjeść nas [Zwrotka 2: Włodi] Zgnieść nas i zwieść nas Chce w każdy aspekt twego życia wpleść strach Na fundamentach ignorancji wznieść gmach I trzymać władzę, jaką tylko mogli mieć w snach Serwują ciężkostrawny zestaw Medialna papka, kotlet z armatniego mięsa Reszta to kwestia podejścia To bezkrytyczna wiara lub wewnętrzna insurekcja [Zwrotka 3: Prykson Fisk] W trybach bezdusznej machiny jak w brzuchu bestii Dostajesz świra, a rozkminy mają klimat ciężki To bez wyjścia labirynt, bajo, znikasz bez wieści I tak mijają godziny, jakby czas ktoś ci zapętlił Syzyfa trasą błądzisz wszystkim obojętny Ten świat to miraż, miasto mrocznych myśli, gęstwin Nie masz czym oddychać, dawno już zanikasz gdzieś w tym Po cichu zabija nas to, niе ma wyjścia z tej gry [Zwrotka 4: Pih] Pasywno-agresywny język rozpala niepokój Trеp wbija się głęboko w korpus, sflekowany opór Zarzucają wór na głowę, modły do hydry Banda prymitywów tańczy, wbija cię na widły Fetor ubojni, fala zwłok cię zabiera Śliski jeszcze chwilę płyniesz, ale nie wyrosną skrzela Dla twojego bezpieczeństwa na wolność obława Z precyzją rzeźnika piłą amputują prawa
Rate this song
0/5.0 - 0 Ratings
Loading comments...
Credits
- Writers
- Włodi
- Ńemy
- Prykson Fisk
- Pih