Warsaw Parano

Lyrics
[Zwrotka 1: WdoWa] Ktoś komunikat nadaje, uwaga załóż kaganiec Na kwartał staje zegarek, w tym więcej fiction niż science Dni lecą nieubłaganie jak pasek na TV ekranie Ktoś kichnie to podejrzane, a ufasz kiedy rząd kłamie [Zwrotka 2: Mały Esz Esz] Scenariusz, którego nikt nie zakładał Czekajcie w domu aż przyjdzie zagłada Wirus jest wszędzie, uruchom radar Chcą bym się bał i zmysły postradał [Zwrotka 3: Proceente] Patrzę przez okno rano, już kolejka pod Biedronką Ludzie w metrowych odstępach stoją #Warsaw_Parano W maseczkach, w rękawiczkach wierzą, że się nie zarażą Na dobranoc zanim zasną, odkażą gardło gorzałą [Zwrotka 4: Emazet] Nie ma zielska ani drożdży, ludzie nieufni i obcy Zamknięte stadiony, szkoły, kościoły, otwarte stacje i nocny Dzieciaki we łbach mają głupoty, dorośli na bezrobotnym Ale w tej materii niewiele się zmienia, bo to przecież fachowcy [Zwrotka 5: Łysonżi] To jakieś science fiction i myślisz, że hardcore jest w formie Popatrz na baby w spożywczym jak się szarpią o drożdże Nie zabraknie mi alko, sam zdążę się zaopatrzyć Królewskie już nie jest wyborne, a ja nie wracam do Tatry [Zwrotka 6: WdoWa] To ryje konkretnie banię, psychę jak z dnia na dzień ci zamkną życie Praca w domu to jak praca w weekend, weekend w domu to jakbyś miał grypę Dziś chata jak cela bez widzeń, szkoda, że nie znam wyroku Po spacerniaku wycieczka do sklepu jakby to była wyprawa roku [Zwrotka 7: Łysonżi] Ile to potrwa, co to za oppcja, w sumie niewiele wiadomo Życie to sztuka wyborów, a prezydentem nie jest listonosz To science fiction, państwo z dykty, to ziomy jest chuja warte Zamknięte głowy rządzących, ale kościoły otwarte [Zwrotka 8: Emazet] Nie mogę, mordo, pójść do fryzjera, więc się golę na łyso Ciężko trenuję, nie wiem do czego, zawody przełożone na przyszłość I chętnie tulę każdy tysiąc, choć muszę jechać aż po horyzont I znowu kierwa mam wrażenie, że to kiedyś już było [Zwrotka 9: WdoWa] Wychodzę bez maski po zmroku, by poczuć wolność przez chwilę Wszystko czego już miałam dosyć wskakuje znowu na listę życzę Zmienił swoje oblicze glob czy tylko nas rozgrywają? Wszyscy w domach piją, ćpają; #Truman_Show #Warsaw_Parano [Zwrotka 10: Łysonżi] Wszystko jest odwołane na amen, więc zawiesili rozgrywki Bezrobocie będzie głębokie, ten cały parlament jest płytki Na widmo kryzysu się szykuj, nie dźwigniesz tej gospodarki Otwórz swój zakuty łeb, czas wyjąć go z zamrażarki [Zwrotka 11: Emazet] Chiński wirus i telefon, zostań w domu, cyberprzemoc Każdy jak może, walczy z pandemią, Tsubasa na TVP Sport Właśnie minął nas meteor; #Bruce_Willis #Armageddon Czekam, aż się skończy to arcydzieło, czekam na Runmaggedon [Zwrotka 12: Łysonżi] Służba zdrowa jest chora, wpierdala się tam już gangrena A z ziomkiem chcecie szczepionkę, przecież jeszcze jej nie ma Czy Ciebie to wcale nie rusza, jebana pandemia i susza? Usiądź i sam chwilę pomyśl, ja Ciebie, kurwa, nie zmuszam [Zwrotka 13: Mały Esz Esz] Iść tam czy zostać, w co można wierzyć? W co nie do końca, żeby móc przeżyć Ulice puste, ludzie nieufni Trzymaj w garści swój los i próbuj nie puścić Zawieszeni w próźni czekamy na werdykt Z pustej studni nie napełnię butelki Kolejny rachunek, zbliża się termin Na tle bogatych mam kompleks jak Verdin [Zwrotka 14: Proceente] Ten świat chciałby, żebym zwiarował tak jak on Przestał wierzyć, że dobro pokona zło Oni chcą, żebym poświęcił wolność swą Oni chcą zawłaszczyć cały mój dom Skurwysyny. W tym kraju mężowie stanu tańczą na grobach Więc spotkamy się w szpitalu albo na cmentarzu Pociąg do głupoty musiał ich do tej krawiędzi dowieźć Holecka w telewizorze uśmiech ma jak Joker [Zwrotka 15: Mały Esz Esz] Nieważne jak lecisz jak mówił Said Stoję na scenie przy pustej sali Księżyc w pełni, muszę zapalić Tu, gdzie swoje zrobili Hitler i Stalin
Rate this song
0/5.0 - 0 Ratings
Loading comments...
Credits
- Writers
- WdoWA
- Mały Esz
- Proceente
- Emazet
- Łysonżi