18:00 - Feng Shui

Lyrics
[Zwrotka 1] Cześć wszystkim, nazywam się Piotrek (cześć Piotrek) Jestem bardzo spokojnym człowiekiem wbrew plotce Zawsze wspomogę starszą panią, mogę taszczyć torby za nią A ogólnie straszny ze mnie anioł Ale jest coś, co sprawia, że bulgocze we mnie lawa (kurwa) Zaraz pęknę, wetknę terapeucie krawat Tam gdzie nie chce, ten powód to pewnie plaga Tępaków, którym system wmówił mądrość i będzie wmawiał To za każdy raz, gdy zostałem wyklęty Bo jesteś za tępy, by skumać jaki jesteś tępy To za każdy żart ze średnim zakończeniem Bo puentę złapałem z miesięcznym wyprzedzeniem To za każdy raz, gdy trzeba mnie było studzić Bo jak doktor House bardzo lubię nie lubić ludzi Spotkałem was tak wielu, że jestem prawie pewny W poprzednim życiu musiałem być zbrodniarzem wojennym [Refren] Przecież jestem spokojny, to moja nieznana strona Przecież jestem spokojny, kwiat na środku jeziora Przecież jestem spokojny, drga mi tylko brew Przecież jestem spokojny, nie zasługujesz na mój gniew Przecież jestem spokojny, zakłócasz moje feng shui Przecież jestem spokojny, ósmy raz liczę do dziesięciu Przecież jestem spokojny, znowu przeciągasz strunę Przecież jestem spokojny i kogo ja oszukuję? [Zwrotka 2] Szczerze mówiąc wiem, czemu wyprzedzam motłoch Moje pierwsze wrażenie jeszcze mnie nie zawiodło Nie pomoże maska ani afrodyzjak Gdy kłamstwa świecą jakby to była termowizja Słyszę twoje myśli i ich wyścig Daltona Niby czysty, ale drażnisz mój licznik Pythona Z kilometra widać triki i całe pierdolenie Znam już twój życiorys jakbym miał wtyki w IPN-ie Twój image to skorupa, hasła są przetyrane I jesteś hustla – teraz każdy chce być chamem Każda kobieta to dupa? Wpadasz we własne pułapki Konsekwentnie mów tak do swojej matki Nie wyślę bomby do Tuska, kobiet do garów Księży na Księżyc, wrogów do gazu Chcę walczyć o swoje i wygrać, jak mój tata Przy okazji nie srając ogniem na pół świata Ty szukasz wroga, liczysz długi i renty Żeby tylko podrzucić komuś brudy pod śmietnik Ja będę hodował co mam, aż sam zaliczę glebę Ty wciąż sprawdzaj, czy trawa sąsiada pali się lepiej [Refren] Przecież jestem spokojny, to moja nieznana strona Przecież jestem spokojny, kwiat na środku jeziora Przecież jestem spokojny, drga mi tylko brew Przecież jestem spokojny, nie zasługujesz na mój gniew Przecież jestem spokojny, zakłócasz moje feng shui Przecież jestem spokojny, ósmy raz liczę do dziesięciu Przecież jestem spokojny, znowu przeciągasz strunę Przecież jestem spokojny i kogo ja oszukuję? [Zwrotka 3] Za bystry na demoty, za głupi na poezję Za silny na potulność, za słaby na herezję To i reszta typów wściekłych jak część Talibów Sprawiła, że to rap mnie wybrał jak Excalibur Nawet Tony Soprano, gdy się goli co rano Wie, że ironię tego świata można kroić kataną Absurd ma się dobrze i prędko nie zginie Ja więc kminię jak rozpisać mój sarkazm na pięciolinię Przestanę grać rap kiedy wreszcie poczuję Że ta kultura dostała należny szacunek Gdy dziennikarz w studiu będzie mnie szanować na tyle Że przestanie robić dziwne gesty jakby miał wylew Gdy przyznasz, że do tego potrzebna jest iskra Ten tępy uśmiech spełznie z twojego pyska Adidas już wie – ta kultura wciąż żyje Kreatywność to nie kreatyna, kretynie [Refren] Przecież jestem spokojny, to moja nieznana strona Przecież jestem spokojny, kwiat na środku jeziora Przecież jestem spokojny, drga mi tylko brew Przecież jestem spokojny, nie zasługujesz na mój gniew Przecież jestem spokojny, zakłócasz moje feng shui Przecież jestem spokojny, ósmy raz liczę do dziesięciu Przecież jestem spokojny, znowu przeciągasz strunę Przecież jestem spokojny i kogo ja oszukuję?
Rate this song
0/5.0 - 0 Ratings
Loading comments...
Credits
- Writers
- Trzy-Sześć