Szkoda flow

Album cover art for "Szkoda flow" by Trzeci Wymiar & Łasuch

Trzeci Wymiar & Łasuch - Rap, Polska

Szkoda flow

2 Plays

Duration: 3:32

View Album

Lyrics

Language:

[Intro: Nullo, Pork] Siema Pores, co tam? Cztery dni chata, kurwa, przypomina bunkier Z góry rzut, fotel, stół zalany trunkiem Ulic szum w tle, Null, mówię ci jak kumpel Nie mam weny, czuję pustkę, jest okrutnie [Zwrotka 1: Nullo, Pork] Na zegarkach dwudziesta czwarta - szukam natchnienia Dwudziesta czwarta podarta kartka do wyrzucenia Dwudziesty czwarty bit leci z discmana Dwadzieścia cztery dni człowieku, już weny nie ma Niby wszystko mam: kartka, długopis, ciemny pokój Bitu partia, trochę konopii, no i święty spokój Niby wszystko gra, lokum dwa na cztery wokół Cisza, spokój, i bit co działa jak opium Szukam patentów, szybkich puent, skillsów, punchów Pomysłów, lirycznych cięć, i dystansu Szukam, jak Copperfield magii Lecz nie napiszę dziś, dziś, pod ten bit sagi Coś mi mówi pisz, pisz, ale wciąż bez rezultatu Hej Pores śpisz, śpisz? No co ty? Więc brachu ratuj Muzyka gra tu, Wciąż brak tematów do tego tracku Ej! Trwa tu jakieś fatum brachu Więc sam nas ratuj Mógłbym napisać kolejne ragga, co łatwo wpada Odpada! To nie lada wada, bo nie wypada nie składać (Ty! Co?) A może napiszemy bragga Jak Jadakiss. Palimy Cannabis? Wpadaj! [Refren] Raz! Może na ten temat szkoda flow Dwa! Kartka, cztery ściany, woda, szkło Trzy! Może nic już nie ma ponad to Wena! Przywitam ją tak jak Konnan tron Raz! Przywitam ją tak jak Konnan tron Dwa! Może nic już nie ma ponad to Trzy! Kartka, cztery ściany, woda, szkło Wena! Ej! A może szkoda flow [Zwrotka 2: Łasuch] To dla niej mógłbym skonać, bez niej byłbym nikim Bez niej w domach nie było tej muzyki Liryki, poetyki, nic nie miało by sensu Nie napisałbym tych wersów, żadnego tekstu Patenty! Nie miałbym żadnych patentów A te projekty nie byłyby tak bliskie memu sercu Choć w tej chwili jej szukam, znaleźć ją to sztuka Komu mam zaufać ukaż się, sam siebie nie oszukam Szukam jej na obrzeżach miasta spektakularnie Mój start to false start. Kiedy w końcu ją znajdę? Kiedy w końcu mnie natchnie? Zgubiłem koncentrację Po drodze gdzieś zgubiłem orientację Gdzieś zatraciłem w tym wszystkim pasję, sam nie wiem czemu Choć to najmniejszy z moich problemów Największym ona - wciąż nieobecna - mówią jej wena Co teraz? Bez niej nic nie ma znaczenia [Zwrotka 3: Szad] Na stole szklanka patrz, tańczy na ściankach gaz Żar z niedopałka spadł i jak zapałka zgasł Tylko ta lampka blask i brak na kartkach fraz Płynie w zegarkach czas jak byłbym w Alcatraz Piszę po nocach, już dziewięć lat piszę po nocach Znów nie wiem jak, lecz poznasz to po moich oczach Już dziewięć lat, słyszę to w blokach, tu drzemie rap Piszę to do was już dziewięć lat, popatrz! Który to miesiąc, który to dzień, który tydzień Idzie w przyciemnionym pokoju przy zeszycie Siedzę i krzyczę wyczerpany tym kiczem I gdy czekam liczę, że coś mnie natchnie życiem Szukam wyjścia z labiryntu własnych myśli Słucham tych ścian, tych budynków, prawdy o bliźnich Bezradnie czekam widząc jak czas mi kradnie zegar Nie wiem, jak wiele wersów spadnie w przepaść [Refren] Raz! Może na ten temat szkoda flow Dwa! Kartka, cztery ściany, woda, szkło Trzy! Może nic już nie ma ponad to Wena! Przywitam ją tak jak Konnan tron Raz! Przywitam ją tak jak Konnan tron Dwa! Może nic już nie ma ponad to Trzy! Kartka, cztery ściany, woda, szkło Wena! Ej! A może szkoda flow

Rate this song

Rate this song

0/5.0 - 0 Ratings

5
0.0% (0)
4
0.0% (0)
3
0.0% (0)
2
0.0% (0)
1
0.0% (0)

Loading comments...

Credits

Writers
  • Łasuch
  • Szad Akrobata
  • Pork Pores Porkinson
  • Nullizmatyk