Luksusowe Getto

Album cover art for "Luksusowe Getto" by Trzeci Wymiar & Peja

Trzeci Wymiar & Peja - Rap, Polska

Luksusowe Getto

0 Plays

Duration: 4:42

View Album

Lyrics

Language:

[Zwrotka 1: Nullizmatyk] Codziennie patrzą na ten mur z okien W swojej głupocie wierzą w utopie Cierpią na klaustrofobię, jakby żyli w U-Boocie Cenią ten styl, bo wsadzili tu krocie Są wśród ocenionych głów, a nie w biedocie Wierzą, że cały ten syf zostawili za szlabanem Że zakłamane gesty odeszły gdzieś w niepamięć Że za parkanem mieści się doczesny raj, jak z bajek Uciekli z miejskich bagien, by znów popaść w załamanie Ich sąsiad z naprzeciwka ponoć boss z policji Co noc lubi gościć dziwki, stronić od prohibicji Samosądu z ambicji dokonuje prokurator Bo skumał to, że przed pracą żona jest w tym bloku szmatą Cały pion ćpa to narko nazywane pychą Wychowywani bezwartościową polityką Wyhodowani ze zdartą, chorą psychą Wychodzą na balkon i patrzą, jaką jeździsz bryką [Refren] Kradzieże, gwałty, morderstwa, burdy i penerstwo Tam, gdzie slumsy i bieda, Bóg stworzył sobie piekło Bogactwo, szmaragdy, fury i lamerstwo Diabeł skrył się za murami, tworząc luksusowe getto Kradzieże, gwałty, morderstwa, burdy i penerstwo Tam, gdzie slumsy i bieda, Bóg stworzył sobie piekło Bogactwo, szmaragdy, fury i lamerstwo Diabeł skrył się za murami, tworząc luksusowe getto [Zwrotka 2: Peja] Z rezydencji do galerii, z galerii do rezydencji I zapewne już ich zmęczył ten żywot bogatych dzieci Synek po bandzie leci, huka towar, że aż miło Bo ma przepizgany kinol! ...karnawał w Rio Naznaczony jak albinos, kozaczy niczym krzywonos Bo za szmal poręczono za niego już wiele razy Wraca najebany z pracy bez prawka – to nic nie znaczy No bo kto tu dzisiaj ma azyl i stabilny zakład pracy? Wszystko na tacy podane ze smakiem – proste Zna kluby nocne, zabiera tam młodszą siostrę Szmal od mamusi na sushi, ten lunch wpierdala Bo lansik w szkole to plusik, szpanować musi ta lala Maniery gwiazdy, choć to pierdolony no-name Odziany w drogie metki plus ostry bałagan w głowie Nie zna "proszę", "dziękuje", "przepraszam" dzisiejsza władza Lepiej zawróć do getta, gdzie luksusem się otaczasz [Refren] Kradzieże, gwałty, morderstwa, burdy i penerstwo Tam, gdzie slumsy i bieda, Bóg stworzył sobie piekło Bogactwo, szmaragdy, fury i lamerstwo Diabeł skrył się za murami, tworząc luksusowe getto Kradzieże, gwałty, morderstwa, burdy i penerstwo Tam, gdzie slumsy i bieda, Bóg stworzył sobie piekło Bogactwo, szmaragdy, fury i lamerstwo Diabeł skrył się za murami, tworząc luksusowe getto [Zwrotka 3: Szad Akrobata] Tu uczucia mrą w szpitalach, wartości w poczekalniach Po szybach płyną fekalia – pogadajmy o realiach: Tu do obcych się przytula, od bliskich w kroczę zgarnia Nawet jeśli się kochają, pobrać się tu to mezalians On to zwykły proletariat, ona motyka monetarna Może bajka? Może high-life? Może raj na na kupie łajna? Może na co dzień twarze to nie twarze? To emalia Zasiali wadliwe ziarna, będą je zbierali – karma Może na codziennym rauszu oni w rutynowym marszu Ona mu skrawek romansu, on jej anchois na fałszu Tak w rewanżu z miłości zbadaj łańcuch wadliwości Kwasy, groszki, alko, proszki... tak wyrośli Smak jest gorzki tu i ten polski brak litości Wyniośli, a tak prości, nie znają lęku przyszłości Ledwie idą tak, by doszli, tyle że odpicowani Czy to my jesteśmy nimi? Czy może oni są nami? [Refren] Kradzieże, gwałty, morderstwa, burdy i penerstwo Tam, gdzie slumsy i bieda, Bóg stworzył sobie piekło Bogactwo, szmaragdy, fury i lamerstwo Diabeł skrył się za murami, tworząc luksusowe getto Kradzieże, gwałty, morderstwa, burdy i penerstwo Tam, gdzie slumsy i bieda, Bóg stworzył sobie piekło Bogactwo, szmaragdy, fury i lamerstwo Diabeł skrył się za murami, tworząc luksusowe getto [Zwrotka 4: Pork Pores Porkinson] Ojciec to marka, klasa i styl jak bracia Grimm Doradca firm, znawca win; właśnie wraca z Chin Operacja Szanghaj deal, lecz też Szanghaj deal To oczy Chang Hai Ling, jacuzzi, szampan, baldachim On jak assassin – cicho obrączkę na palec Właśnie wraca z Chin, a tam lubi zaszaleć Za to matka jest adwokatem, śpi z bankomatem Choć powinna z alkomatem – wlewa co dzień automatem Syn to tani cwaniuch, halucyn, salut chill i Jego zawód – syn, lśni jak alusy, on bez śladu rdzy Bo jak tabu-syf, tabun cyfr mu zasłania wszystko Nawet to, że jest ćpunem no i hazardzistą Niby zwykła rodzina i jej luksusowe getto Brak ojca, matki, syna to bezuczuciowy sektor Zamknięci za betonowym murem i szlabanem Łączy ich tylko mieszkanie, pieniądz i obraz z kamer [Refren] Kradzieże, gwałty, morderstwa, burdy i penerstwo Tam, gdzie slumsy i bieda, Bóg stworzył sobie piekło Bogactwo, szmaragdy, fury i lamerstwo Diabeł skrył się za murami, tworząc luksusowe getto Kradzieże, gwałty, morderstwa, burdy i penerstwo Tam, gdzie slumsy i bieda, Bóg stworzył sobie piekło Bogactwo, szmaragdy, fury i lamerstwo Diabeł skrył się za murami, tworząc luksusowe getto

Rate this song

Rate this song

0/5.0 - 0 Ratings

5
0.0% (0)
4
0.0% (0)
3
0.0% (0)
2
0.0% (0)
1
0.0% (0)

Loading comments...

Credits

Writers
  • Peja
  • Nullizmatyk
  • Pork Pores Porkinson
  • Szad Akrobata