Mróz (Panzerfast)

Lyrics
[Zwrotka 1] Posłuchaj tego, weź się zastanów Dziewięć dni po rocznicy stanu, grudzień Telefon, zmiana planu, ludzie Nawijka – jest robota na luzie, biorę Wiedziałem, to będzie hardcorem Podjechałem, na ustawce w samą porę Towar biorę i zleceniodawcę Ten sam głos, co w słuchawce Idą KM-y mi spod nogi To jak epizod z kina drogi Dla całej załogi te pozdrowienia, jadę Mam coś do załatwienia (Tak) Nic to nie zmienia, że nie wiesz, co wiozę Może coś szmugluję swoim wozem Prognozę, daj prognozę – mróz Ślisko na drodze, 4 WD – luz [Refren] Jadę, jadę, trasą lecę My mamy towar, oni becel Jadę, jadę, trasą lecę My mamy towar, oni becel Jadę, jadę, trasą lecę My mamy towar, oni becel Jadę, jadę, trasą lecę My mamy towar, oni becel [Zwrotka 2] Płyniemy, coraz bliżej czas mija Docelowy port – tu zawijam Los nam sprzyja, na rano mamy szansę Wykonać do WWA transfer Rusza panzer, błękitny panzer Czołg, co prowadzisz go jednym palcem Czołg, co walczy z dystansem Czołg, co musi wygrać w tej walce Trasa, kawałek Gutka i Basa Właśnie minęła nas czarna S-klasa Tuż przy tych lasach jest duży parking Chodź, wysypiemy resztę z samarki Rzeczywiście parking, zjeżdżam, dobra W chuj TIR-ów, lokację trudno obrać Staję z boku, rozkrusz dla nas obu Nagle, ja pierdolę, kogut! [Przejście] Stres, jeden pies, drugi pies Kurwa! O co cho? Co jest? Stres, jeden pies, drugi pies Kurwa! O co cho? Co jest? [Zwrotka 3] Przypał, on chwilę wcześniej rozsypał Ustawa działa, penitencjał, trzy lata – lipa Paranoja; opuścić pojazd, czy czekać Aż psy zaczną szczekać, hauuu! Dzięki Bogu rozkruszył w miał To, co miał, apies przy drzwiach już stał Myślę teraz, podchodzę do transportera Ten patrzy na mnie, drugi drzwi otwiera Wyglądam na rapera, co? Nie pasuję do 4Runnera, mimo to – "Dokumenty" "Proszę, wszystko się zgadza" "Daj pan spokój, panie władza" Tamten do bagażnika łeb wsadzać chce "Co pan tam ma?" – "Kilka CD" "Czy pan wie, że za stanie pojazdu Dwa metry za znakiem "zakaz wjazdu" Ma pan 300 karę, punktów parę Rozumiesz pan? To trzy bańki na stare" Przekalkulowałem półtorej w blacie Mówię: "Panowie, litości nie znacie Co, dogadacie się ze mną na punkty? Kumacie, nie chcę w święta być smutny" Ten większy spojrzał mi prosto w oczy Pies człowieczeństwem mnie zaskoczył Ta historia kończy się na tym Powiedział: "Za duży mróz na mandaty" [Refren] Jadę, jadę, trasą lecę Oni mają towar, my becel Jadę, jadę, trasą lecę Oni mają towar, my becel Jadę, jadę, trasą lecę Oni mają towar, my becel Jadę, jadę, trasą lecę Oni mają towar, my becel
Rate this song
0/5.0 - 0 Ratings
Loading comments...
Credits
- Writers
- Tede