Bywa Różnie

Lyrics
[Zwrotka 1] Bywa, mnie nie musisz mówić, wiem Patrz za siebie, dziś to podstawa jak tlen Masz spocone skronie nocą, albo spokojny sen Zawsze pytam przyjaciela, co go gryzie, bo ma mnie Inny drwi sobie z podanych dłoni Czuł że po nic mu to w pizdu zapomniał o nich Martwych prezydentów gonił, łapał, trwonił I nie miał kto wytrącić broni, gdy przykładał do skroni Ty wciągasz krechy, jak pojeb, wracasz do domu późno Lub robisz krechy na murach, lub stoisz tutaj w studio Rób jak chcesz, bo wybór masz prawie zawsze Chyba, że na widzeniach oglądasz ojca i matkę Kurwy płaczą, bo skumały, że z wyboru Są niczym dla chłopaków, co chcieli by je mieć do grobu Dobre chłopaczyny płacą kurwą, bo znowu Ich dziewczyny wolą chłopców i odchodzą bez powodu Bywa, pół na pół, że będziesz rzygać Po balecie, gdzie przy lecie ktoś rzucił ci coś do piwa A ty, "Tańcz!", mówi Viva, "Ssij gdzieś po kiblach Milcz, dziwka", nigdy nie mówi, "Wybacz" To nie jest splot przypadków, ani przymus Chodź splot przypadków, wiem, wpływa na wybór Bo mogę przecież swoją posadę mieć Tą w urzędzie lub na grzędzie przy Radomskiej, gdzieś Każdy z nas wdycha tlen, opisy na GG: "Kończę studia!" albo w studiu pierdoli cały ten stres Życie kurwi się jak przy krawężnikach czterdziestki Ale tylko wtedy, gdy je olewamy, więc nie śpij Albo śpij dobrze i zdechnij [Refren] Dużo oddam za spokojny sen O tym, że bywa różnie dziś już każdy wie Ty, co jest ze mną, że widzę siebie gdzieś Albo nie widzę siebie w żadnej z tych scen Dużo oddam za spokojny sen O tym, że bywa różnie dziś już każdy wie Ty, co jest ze mną, że widzę siebie gdzieś Albo nie widzę siebie w żadnej z tych scen W żadnej z tych scen. Pomyśl, Ty, Ty [Zwrotka 2] Nie zawsze jest tak, że na siebie liczę, ziomek Jeśli zależy ci na mnie odstaw kieliszek ode mnie Młoda, wierz we mnie, nie oddam tego Że się o mnie martwisz, to pewne Widzę jak tę mozaikę, osób Lecz nie każdy ma umiejętność wyciągania wniosków Wiem, to jest brudne, to jest trudne Przyjąć ten fakt, że sami robimy tu burdel Na później odkładam tę myśl o śmierci Bo widzę jak dzieci robią dzieci i mam mętlik Później te dzieci sprzedają dzieciom śmierci Rodzą się dzieci, które idą na śmietnik Zapamiętaj - liczy się człowiek Każde z tych zdarzeń w pewnym stopniu coś ci o nim powie Ale nawet błąd można naprawić dobrem Zastanów się zanim kogoś ocenisz pochopnie [Refren] Dużo oddam za spokojny sen O tym, że bywa różnie dziś już każdy wie Ty, co jest ze mną, że widzę siebie gdzieś Albo nie widzę siebie w żadnej z tych scen Dużo oddam za spokojny sen O tym, że bywa różnie dziś już każdy wie Ty, co jest ze mną, że widzę siebie gdzieś Albo nie widzę siebie w żadnej z tych scen
Rate this song
0/5.0 - 0 Ratings
Loading comments...
Credits
- Writers
- Szuwar